Akademia Biblijna – mowa eucharystyczna
Na wtorkowej Akademii Biblijnej po raz kolejny dowiedziałam się wielu ciekawostek, o których nigdzie wcześniej nie czytałam. Dlatego bardzo zachęcam wszystkich do skorzystania z tych pouczających katechez – zapewniam, że o wielu z poruszanych tam tematów rzadko się słyszy. Spróbuję przelać to wszystko na papier.
Tym razem dotknęliśmy jednego z najistotniejszych tematów Ewangelii. Jest nim Eucharystia.
To sakrament kluczowy dla nas wszystkich, potwierdzenie tego, iż Chrystus jest i będzie z nami zawsze. Mówiliśmy o mowie eucharystycznej Jezusa, która w Ewangelii janowej znajduje się w szóstym rozdziale. Jest to o tyle wyjątkowe, że wszystkie trzy pozostałe Ewangelie zawierają słowa przeistoczenia, natomiast u św. Jana ich nie ma. U Jana opisane są ostatnia wieczerza oraz zdrada Jezusa, brakuje jednak słów samej konsekracji eucharystycznej, czyli przeistoczenia. Dlaczego tak jest – do końca nikt nie wie.
Geneza słów konsekracji
W Niedzielę Palmową co roku czytamy Mękę Pańską, naprzemiennie według Ewangelii Marka, Mateusza i Łukasza. Natomiast w Wielki Piątek zawsze czytamy tę najdłuższą, najbardziej rozbudowaną – Mękę Pańską według św. Jana. Jan ewangelista także w tym opisie nie wprowadza słów konsekracji. Ewangelia ta została spisana stosunkowo późno, około roku setnego. Uważa się, że nie było już konieczności wkładania w usta Jezusa słów konsekracji zaczerpniętych z wcześniejszych relacji ostatniej wieczerzy. Święty Jan, w odróżnieniu od swoich poprzedników, bardzo szeroko tłumaczy czym jest Eucharystia. U Marka, Mateusza i Łukasza słowa przeistoczenia są przytoczone dość skrótowo.
Najstarszy zapis słów przeistoczenia znajdujemy w listach św. Pawła do Koryntian. Są one dla nas niezwykle cenne, ponieważ stanowią najwcześniejsze świadectwo słów samego Jezusa. Jeśli przyjmiemy, że Ewangelia św. Jana powstała około roku setnego, to Pierwszy List do Koryntian, zawierający zapis słów konsekracji, datowany jest na około 55 rok, pół wieku wcześniej. Oznacza to, że został on napisany stosunkowo krótko po wydarzeniach związanych z życiem Jezusa, Jego śmiercią, zmartwychwstaniem i wniebowstąpieniem.
Jeśli przeanalizujemy słowa konsekracji w najstarszym zapisie św. Pawła, a następnie porównamy je z relacjami synoptyków – Marka, Mateusza i Łukasza – zauważymy jedną istotną kwestię: żadna z tych wersji nie pokrywa się dokładnie, słowo w słowo, z formułą wypowiadaną dziś przez kapłana podczas Eucharystii. Czy więc słowa używane przez księdza podczas mszy są tymi samymi słowami, które wypowiadał Jezus? Czym one właściwie są?
Kluczowe we wszystkich Ewangeliach jest to, o czym już mówiliśmy we wcześniejszych wydaniach „Znaku Krzyża”: każda z nich jest pewnym spojrzeniem na Jezusa i Jego życie. Zapisy, które były przekazywane w pierwotnym Kościele, sięgają świadków – ludzi, którzy widzieli i słyszeli Jezusa. To właśnie z ich relacji korzystali autorzy Ewangelii oraz innych pism, w tym także św. Paweł.
Mamy cztery Ewangelie, ponieważ każda z nich rzuca inne światło na osobę Jezusa. Podobnie jak w przypadku świadków wydarzeń – każdy opowiada to, co zapamiętał, każdy zachowuje w pamięci inny szczegół, inny fragment tego samego wydarzenia. Nie oznacza to sprzeczności, lecz bogactwo perspektyw. Właśnie ta różnorodność przekazu sprawia, że obraz Jezusa jest pełniejszy i głębszy, a Ewangelie wzajemnie się uzupełniają, prowadząc nas do prawdy o Nim.
Gdybyśmy porównali cztery fragmenty dotyczące słów przeistoczenia zawarte w Ewangeliach oraz u św. Pawła, zobaczylibyśmy, że dopiero ich zestawienie daje nam formułę słów konsekracji, które kapłan wypowiada dzisiaj podczas mszy świętej. Dla przykładu, u św. Marka słyszymy słowa: „Bierzcie, to jest Ciało moje”. Natomiast u św. Pawła, w najstarszym zapisie, znajdujemy formułę bardziej rozbudowaną: „To jest Ciało moje za was wydane. Czyńcie to na moją pamiątkę”… Każdy z tych zapisów akcentuje inny aspekt Eucharystii. Dopiero synteza wszystkich wspomnianych przekazów, jakiej dokonuje Kościół, sprawia, iż słowa konsekracji wypowiadane podczas liturgii są wiernym ujęciem całej tradycji apostolskiej. Są one owocem przekazu Kościoła, który zachował sens i istotę słów Jezusa, łącząc różne świadectwa w jedną, spójną formę liturgiczną. Tam, gdzie byli adresaci tych pism, słowa te prawdopodobnie były wypowiadane właśnie w taki sposób, w jaki zostały zapamiętane i przekazane. Dopiero później, gdy nastąpiło uporządkowanie i scentralizowanie przekazu, a Kościół stał się rzeczywiście powszechny, skomponowana została jedna formuła łącząca różne tradycje.
U św. Jana nie znajdujemy słów konsekracji w opisie ostatniej wieczerzy. Nie oznacza to jednak, że Eucharystia nie jest dla niego najważniejsza – wręcz przeciwnie. Jan pozostawia nam niezwykłe słowa na jej temat w całym szóstym rozdziale swojej Ewangelii. Wszystko to dzieje się jeszcze przed męką Jezusa, zanim nastąpią wydarzenia paschalne. Mowa eucharystyczna następuje bezpośrednio po cudzie rozmnożenia chleba. Bardzo czytelna jest redakcja tego tekstu: rozmnożenie chleba nie jest jedynie cudem mającym nakarmić ludzi, ale zapowiedzią Eucharystii – chleba, który zstępuje z nieba. Wydarzenie to nawiązuje bezpośrednio do historii Izraela. Jezus, dokonując rozmnożenia chleba, jednocześnie odwołuje się do manny na pustyni, która przez czterdzieści lat wędrówki z Egiptu do Ziemi Obiecanej dawała Izraelitom siłę do życia. W tym sensie manna jest kluczowym znakiem Starego Testamentu – zapowiedzią Nowego Testamentu. To, co wydarza się w Starym Testamencie, ma znaczenie o tyle, o ile zapowiada to, co wypełni się w Nowym Testamencie. Jezus mówi: wasi przodkowie jedli mannę na pustyni, a jednak pomarli. Następnie zapowiada inny chleb – „chleb, który Ja wam dam”, który pozwoli żyć i nie umrzeć. Jest to chleb, który zstępuje z nieba. Kto spożywa ten chleb, nie umrze. A tym chlebem jest sam Jezus.
Różnic, które występują w czterech Ewangeliach w odniesieniu do słów o konsekracji, jest wiele. Święty Paweł jedynie o niej pisze, ewangeliści zaś opisują ostatnią wieczerzę. Opisy te jednak różnią się od siebie w przekazie, zwłaszcza jeśli chodzi o moment jej sprawowania, moment, z którym związane są obchody żydowskiej Paschy…
Żydowska Pascha
Żydowska Pascha oznacza „przejście” i odnosi się do biblijnej historii wyjścia Izraelitów z niewoli egipskiej do Ziemi Obiecanej. Jest to Pascha, którą Izraelici spożywali jeszcze w Egipcie, w noc, gdy Bóg przechodził przez ziemię egipską i zabijał wszystkich pierworodnych. Wówczas Izraelici wychodzili z Egiptu – z niewoli ku wolności, czyli ku życiu z Bogiem. Pojawia się jednak pytanie: czy ostatnia wieczerza rzeczywiście odbyła się w czasie żydowskiej Paschy? Ewangeliści nie są w tej kwestii zgodni. Święci Marek, Mateusz i Łukasz trzymają się jednej wersji, natomiast św. Jan przedstawia inną chronologię. Obie wersje wpisują się jednak w sens Paschy.
Jak wyglądało samo świętowanie Paschy? Żydzi co roku, na pamiątkę wyjścia z Egiptu, obchodzili Święto Przaśników. Rozpoczynało się ono od rytualnej wieczerzy, sprawowanej na wzór tej, którą spożywali Izraelici w Egipcie. Dlaczego Izraelici jedli chleb niekwaszony? Ponieważ w Egipcie musieli się spieszyć – chleb nie zdążył się zakwasić. Z tego powodu także nasza komunia święta jest chlebem niekwaszonym. Biały opłatek to chleb przygotowany bez zakwasu.
Żydzi rozpoczynali ucztę paschalną wieczorem, ponieważ – jak pamiętamy – w ich tradycji wieczór był początkiem nowego dnia. Po południu następowały przygotowania do Paschy: przygotowywano ucztę, ale przede wszystkim baranki przeznaczone do spożycia. Był to moment, gdy przy ołtarzu w świątyni zabijano setki baranków składanych w ofierze, a następnie spożywanych podczas wieczerzy paschalnej.
Świętowanie Paschy trwało siedem dni, jednak to właśnie pierwszy wieczór był najważniejszy. Według Ewangelii św. Marka, Mateusza i Łukasza ostatnia wieczerza Jezusa odbyła się właśnie w czasie Paschy. Pascha, czyli wyzwolenie Izraelitów z niewoli egipskiej, staje się zapowiedzią wyzwolenia, które przynosi nam Jezus – Ten, który za chwilę umrze i zmartwychwstanie. U św. Jana chronologia wydarzeń jest przesunięta o jeden dzień do przodu. Jezus umiera w czasie, gdy w świątyni zabijano baranki paschalne, czyli przed rozpoczęciem uczty paschalnej. Co to oznacza dla nas? Jezus daje się zabić jak baranek. Umiera na krzyżu dokładnie w tym momencie, w którym – według św. Jana – to On sam staje się Barankiem Bożym. Składa siebie w ofierze z własnej woli, aby oddać życie za cały świat, za wszystkich ludzi.
Obie wersje przekazu – zarówno ta obecna u trzech ewangelistów synoptycznych, jak i ta przedstawiona przez św. Jana – mają głęboki sens symboliczny. Nie są one sprzeczne, lecz ukazują to samo wydarzenie z różnych perspektyw. Każda z nich podkreśla inną prawdę o Jezusie i Jego zbawczej misji. U synoptyków Jezus spożywa Paschę ze swoimi uczniami, a następnie oddaje życie. U św. Jana Jezus umiera jako Baranek Paschalny w chwili, gdy w świątyni składane są ofiary z baranków. W obu przypadkach sens pozostaje ten sam: Jezus jest prawdziwą Paschą, przejściem ze śmierci do życia, ofiarą złożoną dobrowolnie za zbawienie świata.
Ostatnia wieczerza była znaczącym wydarzeniem i ogłaszała punkt zwrotny w Bożym planie dla świata. Porównując ukrzyżowanie Jezusa do święta Paschy, możemy łatwo dostrzec odkupieńczą naturę śmierci Chrystusa. Jak symbolizuje oryginalna ofiara paschalna w Starym Testamencie, śmierć Chrystusa jest odkupieniem za grzechy ludu; jego krew ratuje od śmierci i zbawia nas od niewolnictwa grzechu. Dzisiaj wieczerza Pańska jest wtedy, gdy wierzący zastanawiają się nad doskonałą ofiarą Chrystusa i wiedzą, że przez naszą wiarę w przyjęcie Go będziemy z Nim na zawsze.