LISTOPAD 2024 9(142)

W numerze:

  • Wydarzenia parafialne
  • Słowo księdza proboszcza.. Po tygodniu misyjnym…
  • Grzechy przeciw Duchowi Świętemu
  • Wpatrzeni w Niepokalaną
  • O Matce Bożej z Guadalupe i wierzeniach Indian
  • Jak Matka Boża z Piekar do Opola zawędrowała
  • Święty od ptaszków i świerszczy
  • Młodzi młodym. Nasi ministranci
  • Kalendarz wydarzeń parafialnych
    • 17.09.2024 Akademia Biblijna nr 10
    • 2 i 4 wtorek miesiąca. Adoracja uwielbieniowa
    • 22.10.24. Adunu – Ziemia duchów – Tydzień Misyjny w parafii
    • Plan Odwiedzin Duszpasterskich
    • Statystyka
  • Grupy parafialne. Cz. III. Fragmenty albumu parafialnego
  • Z historii architektury na Śląsku. O śląskim „Drapaczu Chmur” . Cz. IX
  • Wiadomości z Syberii
  • Wiadomości szkolnej społeczności. Jesień pełna kontrastów
  • Opowiadanie dla dzieci. Osiem rodzajów szczęścia
  • Wierzyć z dziećmi. Zadania
  • Fotokronika parafialna
  • Ostatnia strona. Obchody świętomarcińskie
Po tygodniu misyjnym…

Tygodnia Misyjnego gościliśmy w naszej parafii gości z Afryki. W Niedzielę Misyjną kazania wygłaszał ks. David Okullu z Ugandy, z kolei nabożeństwo różańcowe i mszę św. szkolną poprowadzili o. Hieronim OFM i br. Maxim OFM z Republiki Środkowej Afryki. Dużo było opowieści o życiu tamtejszego Kościoła i podczas naszych nabożeństw, i podczas spotkań na probostwie. Stale mówimy o Kościele misyjnym w Afryce, a słuchając słów naszych gości, wydawało mi się, że nadchodzą czasy, a może już nadeszły, kiedy to my potrzebujemy misji u nas w Polsce. Ksiądz David opowiadał o grupie młodzieży w swojej parafii, która liczy ok. 500 młodych osób! Do I Komunii św. w tym roku przystąpiło ok. 800 dzieci. Na Facebooku można zobaczyć drogę krzyżową ulicami w mieście, gdzie działa ks. David. Szeroką ulicą przelewają się setki osób. Tak naprawdę przy tych historiach robi się trochę wstyd, że u nas już tak nie jest. Nawet podczas tradycyjnych nabożeństw różańcowych w październiku w naszym kościele frekwencja z roku na rok jest coraz słabsza.

Tak naprawdę pora porzucić myślenie, że gdzieś jest Kościół misyjny, a w naszym „cywilizowanym” świecie wszystko jest świetnie poukładane. To nieprawda. Jeśli już dzisiaj nie zaczniemy myśleć inaczej o naszych parafiach, jeśli już dziś nie potraktujemy ich misyjnie, to w niedługim czasie może się okazać, że po prostu przestaną skupiać ludzi. Właśnie o tym, jak prowadzić parafię w nowoczesnym, postchrześcijańskim świecie, mówił niedawno w Tarnowie ks. James Mallon z Kanady, autor książki. Na czym ma polegać nowoczesna parafia? Ksiądz Mallon odpowiada: wychodzenie do ludzi, zmiana sposobu myślenia i metod ewangelizacji, wspólne przywództwo, czyli docenienie roli świeckich, a także skupienie się na weekendzie, kiedy to do kościoła przychodzi 90 proc. aktywnych parafian. Każda parafia musi być skierowana na zewnątrz czy skupiona na ewangelizacji. Trzeba też skupić się na tych wydarzeniach, które są otwarte na osoby nieznające Kościoła, a także stworzyć dla nich w Kościele przestrzeń, ponieważ takie osoby nie przyjdą na msze św. Ważne, żeby wprowadzić dobre narzędzia. Ksiądz Mallon podkreśla: „To jest wyzwanie dla parafii, bo w wielu mamy tylko mszę św., a oczekujemy, że ludzie będą w nią wierzyć. Co mamy w parafiiPodczas  dla osób, które nie są zewangelizowane? To nie znaczy, że mamy akceptować grzech. Mamy zachęcać wszystkich, żeby przyszli do Kościoła, witać ich w tym procesie wkroczenia na drogę nawrócenia”. Misja Jezusa jest niezmienna, zmieniają się metody. 30 lat temu działały inne metody, ale dziś się one nie sprawdzają. W parafii ważny jest prymat ewangelizacji, moc Ducha Świętego, silne przywództwo, a wszystko to łączy Eucharystia. A co najważniejsze, do ewangelizacji wezwany jest nie tylko kapłan, duszpasterz, ale każdy wierny.

Za słowami ks. Mallona stoi konkretna działalność. Przed laty trafił do parafii umierającej w zlaicyzowanej Kanadzie. W parafii nic się nie działo. Udało mu się stworzyć z niej żywe środowisko wiary i ewangelizacji. Zaczął dzielić się tym swoim pomysłem na parafię, którego osią jest ścisła współpraca pomiędzy duchownymi a świeckimi w ramach projektu duszpasterskiego Divine Renovation (Boża Renowacja/Odnowa).

ks. proboszcz Leszek Makówka

O Matce Bożej z Guadalupe i wierzeniach Indian

12 grudnia Kościół powszechny obchodzi liturgiczne wspomnienie Najświętszej Maryi Panny z Guadalupe. Historia tego święta zaczyna się prawie 500 lat temu…

9 grudnia 1531 r., w obchodzone wtedy święto Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, Matka Boża objawiła się prostemu Indianinowi, Juanowi Diego, na wzgórzu Tepeyac na północy dzisiejszego miasta Mexico City. Podczas objawienia Matka Boża poprosiła o wybudowanie kościoła w tym miejscu. Biskup sceptycznie słuchał Juana. Żeby przekonać o prawdziwości objawienia, Matka Boża ukazała się Juanowi ponownie i kazała mu zebrać na wzgórzu piękne róże kastylijskie i zanieść je biskupowi. Co ciekawe, takie róże nie rosły wtedy na terenie Meksyku, a tym bardziej o tej porze roku (zima) i na wysokości 2200 m. Kiedy Juan Diego pokazał biskupowi swoją tilmę czyli płaszcz, w której trzymał róże, na tkaninie ukazał się obraz Matki Bożej, który do dziś jest zachowany i czczony jako de la Virgen de Guadalupe – Matka Boża z Guadalupe. Wydarzenie to miało miejsce 12 grudnia 1531 roku.

Obraz powstał w cudowny sposób: nie odkryto żadnego śladu farby na materiale. Badania naukowe nie były w stanie stwierdzić pochodzenia barw, które tworzą obraz, ani też pierwowzoru, z którego mógłby być namalowany. Włókno z maguey, z którego zrobiony jest obraz, ma prawie 500 lat, a naukowo potwierdzony wiek trwałości tej tkaniny nie przekracza 30 lat. Konfiguracja 46 gwiazd nad Meksykiem w dniach objawień odpowiada ich układowi na płaszczu Maryi na obrazie. W oczach Dziewicy odkryto miniatury postaci obecnych przy objawieniu – biskupa Zumarragę, przed którym Juan Diego otwiera swą Tilmę. Cudowny wizerunek zawiera wszystkie symbole ważne dla Azteków: chmury, gwiazdy, słońce, półksiężyc i mały czarny krzyż na złotej broszce, który potwierdził prawdę, że zdeptała głowę krwiożerczego węża. Dwie poły płaszcza Maryi są związane czarną wstążką w kształcie kokardy, co dla Azteków było znakiem, że kobieta jest w ciąży, natomiast kwiat z czterema płatkami, który jest symbolem boskości, znaczył, że dziecko w łonie Maryi jest Bogiem. Dla Azteków był to niezwykle mocny znak wzywający ich do porzucenia pogaństwa i zwrócenia się do religii chrześcijańskiej. Do momentu objawień misjonarze chrzcili najczęściej niemowlęta i umierających. Natomiast po objawieniach każdego dnia tysiące Indian zgłaszały się do placówek misyjnych z prośbą o chrzest. Do 1538 r. dokonała się chrystianizacja całego Meksyku, około 9 milionów ludzi przyjęło dobrowolnie chrzest i inne sakramenty.

Dziś na samym szczycie Tepeyac znajduje się Kaplica Objawienia i roztacza się widok na stolicę. Poniżej pielgrzymi mogą czerpać wodę ze źródełka, które wypłynęło w miejscu objawienia. Pierwszą bazylikę wybudowano w 1709 roku, ale grząski grunt – całe miasto Meksyk zostało zbudowane na zasypanym jeziorze – i trzęsienia ziemi zagrażały bezpieczeństwu wiernych, dlatego wybudowano nową bazylikę konsekrowaną w 1976 roku. Obie bazyliki stoją obok siebie i rzeczywiście od razu widać, że ściana starej jest pochylona w stronę placu, na szczęście przeprowadzone prace zabezpieczyły konstrukcję przed zawaleniem. Nowa bazylika ma kształt okrągłego namiotu, ponad 42 metry wysokości i prawie 100 metrów średnicy i może pomieścić ponad 10000 pielgrzymów. Na suficie kasetony w kształcie plastra miodu symbolizują modlących się ludzi. Cudowny obraz widoczny jest z każdego punktu świątyni. Przed samym obrazem, z tyłu ołtarza, ruchomy chodnik pozwala na przemieszczanie się pielgrzymów, a przede wszystkim na chwilę bliskości przy Maryi. Sanktuarium w Guadalupe jest najliczniej odwiedzanym miejscem pielgrzymkowym na świecie: w dniu odpustu, 12 grudnia, w uroczystej mszy uczestniczy kilka milionów pielgrzymów z całego świata. Meksykanie pielgrzymują spontanicznie, nikt nie organizuje zbiorowych wyjazdów, ale na święto Matki Bożej z Guadalupe idą z każdego zakątka Meksyku z potrzeby serca. Nocują w przyniesionych ze sobą namiotach lub bezpośrednio na placu. Świętują śpiewem, tańcem, fajerwerkami i ucztami.

 Wiara a synkretyzm religijny

W kontekście silnego kultu Matki Bożej z Guadalupe można jeszcze i dziś zobaczyć obrzędy, które sięgają do dawnych wierzeń. Wychodząc z głównej katedry w Meksyku na placu Zocalo, zderzamy się z szamanami i zapachem palonych ziół. W małych kapliczkach znajdujących się w przydomowych warsztatach czy stołówkach obok Matki Boskiej znajdują się „patroni” osób wyjętych spod prawa. Najpopularniejsza jest Święta Śmierć (Santa Muerte), którą proszą o dobrobyt, udany przemyt albo o zemstę na wrogach. Jest także Jesus Malverde – meksykański Robin Hood, który zabierał bogatym i dawał biednym, patron przemytników narkotyków.

Kult zmarłych Día de los Muertos to święta obchodzone 1 i 2 listopada. Meksykanie budują ołtarzyki, składają ofiary z jedzenia, a także odwiedzają groby przodków. Z każdej wystawy sklepowej uśmiechają się elegancko ubrane manekiny kościotrupów, które nie budzą grozy, a raczej zapraszają do wspólnej zabawy. W San Juan Chamula w dawnym kościele niedzielne msze zostały zastąpione tradycyjnymi obrzędami będącymi mieszanką katolicyzmu z indiańskimi wierzeniami. Do figur katolickich świętych plemię Tzo-Tzil modli się przy zapachu palonych ziół i świec w swoim rodzimym języku. W ekstazie religijnej pomaga im „posz”, mocny lokalny trunek z kukurydzy i trzciny cukrowej. Wewnątrz obowiązuje absolutny zakaz robienia zdjęć, którego złamanie grozi tygodniowym aresztem na podstawie decyzji miejscowej Rady Starszych, bo ona jest źródłem prawa w tym miasteczku. Władze państwowe nie ingerują w jej decyzje, więc mimo ogromnej chęci zrobienia pamiątkowej fotografii nikt nie zaryzykował…

Święta chrześcijańskie

Dla większości dzisiejszych Meksykanów – 90% to katolicy – wiara jest czymś bardzo żywym. Kościoły w niedziele są wypełnione, mimo że msze są odprawiane co godzinę od wczesnych godzin rannych do wieczora. Wolny czas spędzają rodzinnie w parkach, na wystawach, festynach. Święta są obchodzone z dużym rozmachem: w uroczystość Ofiarowania Pańskiego wprowadza się w procesji do kościoła elegancko przystrojone lalki na specjalnych poduszkach, symbolizujące Dzieciątko, a po mszy następuje ich poświęcenie.

W Wielkim Tygodniu w Taxco – mieście srebra – odbywają się procesje biczowników, gdzie mężczyźni w czarnych strojach i z kapturem na twarzy niosą ciężkie drewniane krzyże, a bose stopy obwiązane są łańcuchem. Pejcze biczowników zakończone są gwoździami, które spadają bezlitośnie na plecy. Strach oglądać te akcesoria, które są przez cały rok wystawione na widok publiczny, a jako że szczególnie pokutuje się w tym czasie za wszelkie zdrady małżeńskie, więc może widok tych narzędzi jest ku przestrodze…

Symbolem Bożego Narodzenia w Meksyku są piniaty w kształcie gwiazdy wypełnione słodyczami, które z zasłoniętymi oczami trzeba rozbić kijem. Piniata to symbol zła, mamiący nas kolorami. Podczas świąt Bożego Narodzenia wystawiane są spektakle teatralne, parady i procesje religijne z figurami świętych. Na jarmarkach można nabyć ozdoby świąteczne, rękodzieło i regionalne przysmaki, zwłaszcza churrosy pachnące cynamonem…

 W co nie wierzą Meksykanie?

Meksykanie – paradoksalnie – bardzo mało wierzą w siebie, mają poczucie niższości, zwłaszcza wobec Ameryki, do której wielu próbuje się dostać za wszelką cenę. Aby opłacić przemytnika – który nie daje żadnych gwarancji i czasem chętnie „wystawi” klienta, żeby odsunąć od siebie podejrzenia – pieniądze zbiera cała wioska, bo jest nadzieja, że gdy choć jeden z nich dostanie się do Ameryki, pomoże wszystkim. Symbolem tego lepszego życia jest Coca-Cola, czasem bardziej dostępna niż woda, bo nawet w rejonach, gdzie jest niedobór wody pitnej – Coca-Cola stawia swoje fabryki. Meksyk eksportuje swoje bogactwa, zwłaszcza kawę, na światowe rynki, zostawiając u siebie wszystko gorszej jakości.

Pomimo wielu codziennych problemów potomkowie Azteków i Majów potrafią cieszyć się życiem, są uprzejmi, może czasem powściągliwi w kontaktach, ale warto się od nich nauczyć tej codziennej radości z drobnych rzeczy, umiejętności świętowania i silnych więzi rodzinnych. Życzymy im, żeby byli dumni ze swoich korzeni, czuli się bezpieczni w swoim kraju i mogli zapewnić godny poziom życia swoim rodzinom tam na miejscu, w pięknym Meksyku, pomiędzy dżunglą, kaktusami, wulkanami, małymi miasteczkami z czasów hiszpańskich i tętniącą życiem stolicą. 

Krystyna Bula

La Guadalupana
Stara i Nowa Bazylika
Święcenie pamiątek.
Ołtarzyk Santa Muerte
Nowy 'swięty' -Jesus Malverde
Obrzędy szamańskie przed katedrą
Uroczyste wejście do kościoł
Święcenie lalek
MEXICO City- widok ze szczytu Tepeyac