Cuenca – Ateny Ekwadoru
Dzisiaj mniej słów, więcej obrazów. Tego bowiem miasta, które za chwilę pokrótce wam przedstawię, opisać dobrze się nie da. W sumie można by długo mówić o bogactwie architektonicznym, kulturowym, o przebogatej historii i przecudnym położeniu, jednak to zawsze będzie za mało. Zawsze czegoś w tej całej tyradzie zwyczajnie będzie brakować. Dlatego lepiej pokazać – i tak Cuenca zdefiniuje się sama. Gdyby ktoś mnie zapytał, gdzie chciałabym w Ekwadorze mieszkać, to właśnie tam, w Cuence… Przechadzać się uliczkami, pić kawę w parku naprzeciw katedry, zajadać się chaulafanem w rodzinnej restauracji, a w weekendy robić wypady do sąsiednich parków narodowych. Cuenca jest wyjątkowa, jest tym numerem jeden. Cuenca jest perłą pośrodku Andów.
W wydaniu marcowym wybraliśmy się na spacer po centrum Guayaquil, miasta olbrzymiego, upalnego i głośnego. Dzisiaj będzie spokojniej, chłodniej, bardziej „europejsko”. Dzisiaj udajemy się na południowy wschód od Guayaquil. Po niecałych dwóch godzinach drogi zostawiamy za sobą pola pełne ryżu, palm, bananów i zaczynamy się wspinać. Wchodząc w kolejne zakręty, dosyć szybko przekraczamy bramy Paraque Nacional Cajas, aż mijając przydrożnie pasące się lamy, dobijamy w końcu do 4000 m.n.p.m. Przed nami droga zjazdowa. Z godzinę dystansu od tej sporej wysokości, na poziomie 2500 m.n.p.m, w kotlinie śródgórskiej, rozciąga się nasze miejsce docelowe Santa Ana de los Ríos de Cuenca, czy po prostu Cuenca, trzecie pod względem populacji miasto Ekwadoru.
Cuenca oficjalnie przez Hiszpanów założona została w 1557 r., na ruinach inkaskiego miasta Tomebamba. Swoją niepodległość wywalczyła w 1820 r. Nazywana jest Atenami Ekwadoru ze względu na wkład w ekwadorską literaturę, naukę i sztukę, a także za to, że jest miejscem narodzin wielu wybitnych ludzi. Ponadto, w 1999 r. miasto wpisane zostało na listę UNESCO między innymi za sprawą „piękna jego historycznego centrum, ze szczególnym typem architektury republikańskiej” oraz „harmonii, jaką utrzymuje z otoczeniem geograficznym” (Wikipedia). Obok turystyki, która prężnie w ostatnich dekadach rozwija się w tym mieście, w Cuence silnie rozwinięte są też przemysł i handel, co daje liczne miejsca pracy mieszkańcom miasta, jak i całej prowincji. Cuenca jest też największym producentem wywodzących się z Montecristi kapeluszy panamskich, o których pisałam niedawno w „Znaku Krzyża”.
Tyle ogółem, przejdźmy do szczegółów. W centrum miasta znajdują się muzea i starożytne kościoły, brukowane uliczki, liczne ryneczki, place oraz domy z republikańskimi fasadami w stylu ukazującym europejskie wpływy architektoniczne. Budynki użyteczności publicznej przyciągają wzrok kunsztem wykonania. Wejście do muzeów w większości przypadków jest bezpłatne, wystarczy jedynie wpisać się na listę, i tyle. To, co pozostawili po sobie Inkowie, Hiszpanie, historyczni Ekwadorczycy zostało solidnie uporządkowane i przystępnie przedstawione, tak więc wizyta w tych miejscach to przyjemny obowiązek.
Sercem centrum Cuenki jest Katedra Metropolitalna Niepokalanego Poczęcia. Budowla inspirowana jest bazyliką św. Piotra w Rzymie. Jej budowa rozpoczęła się w 1885 r. i trwała blisko sto lat. Efekt robi wrażenie. Naprzeciw katedry znajduje się „stara” katedra, którą w każdym dniu tygodnia o określonych godzinach można zwiedzić. Pomiędzy obiema świątyniami rozciąga się park; mnóstwo ławek, choin, drzewek i kwiatów. To strategiczne miejsce w mieście. Przyciąga turystów, młodzież wracającą ze szkoły, emerytów z gazetami i zakochane pary. O każdej porze dnia jest tam wiele osób, które absolutnie sobie nie przeszkadzają. Pomimo niedużych rozmiarów parku zawsze jakaś wolna ławka się znajdzie.
Cuenca jest bardzo dobrze skomunikowana. Autobusem czy tramwajem dojedzie się także na obrzeża tego sporego miasta. Należy jednak pamiętać, by mieć przy sobie kartę pasażera, którą odbija się na wejściu (taki wyjątek w komunikacji ekwadorskiej). Można ją nabyć bez problemu i doładowywać w setkach miejsc na terenie miasta, kioskach, aptekach, punktach ksero… Jednym z miejsc, do którego można dojść lub dojechać takim właśnie autobusem, bo to trochę dalej i trzeba się powspinać, jest Mirador Turi (punkt widokowy). Poza widokiem na centrum miasta, które zobaczyć można w bezchmurny dzień, punktem top do odwiedzenia jest kościół parafialny zbudowany w latach 30. Wewnątrz tej niewielkiej świątyni możemy zobaczyć figurę Matki Bożej Miłosierdzia, patronki parafii, przywiezionej z Hiszpanii. Możemy też za dolar wspiąć się ponad punkt widokowy, na balkon kościoła i tam w ciszy, ponad wszystkim delektować się tym, co przed nami.
Nie można odwiedzić Cuenki bez odwiedzenia jednego z licznych targów, czy to otwartych, czy zamkniętych, zlokalizowanych na terenie miasta. Ryby, mięsa, warzywa, przeliczne owoce i zioła, poza tym tysiące innych typowych dla tego kraju produktów bez problemu można nabyć w takich właśnie miejscach. Nawet gdy nie ma się zamiaru niczego kupić, można się po takim mercado po prostu przespacerować i przysiąść na przykład na obiad. Punktów gastronomii na terenie targów nigdy za wiele. Warto pobyć dłużej, wsłuchać się, zapatrzeć, poczuć woń wymieszanych smaków Ekwadoru.
Cuenca poprzecinana jest czterema rzekami. Natura jest integralną częścią miasta. Liczne parki, miejsca zieleni, boiska wkomponowały się w strukturę miasta i są jej priorytetem. Z drugiej strony, jeśli ktoś chce całkowicie oddać się kontemplacji przyrody, w niedalekiej odległości od miasta, bo już na jego obrzeżach, zaczynają się szlaki piesze, a jeszcze dalej, około godzinę od centrum, rozciąga się Parque Nacional Cajas. Jednym z głównych punktów widokowych parku jest wzgórze Trzech Krzyży, Tres Cruces. Wejście wydaje się całkiem niepozorne, szybkie do przejścia. Na takich jednak wysokościach każdy schodek to wyzwanie. Czasem trzeba zrobić więcej przystanków niżby się chciało, nim dotrzemy na te 4150 m.n.p.m.
Tyle o Cuence. W dużym skrócie. Szerszego spektrum nawet się nie podejmuję. Zbyt dużo detali, zbyt wiele punktów zaczepienia. Do Cuenki trzeba pojechać, pobyć w niej lub rozpatrywać pod jednym kątem. To miasto jest piękne i żywe, ale też bardzo spokojne jak na ekwadorskie realia. Ponadto ten odżywczy klimat andyjski… Czasem w ciągu dnia słońce mocno żarzy, ale nie wykańcza, wieczorkiem zaś cień ochładza nagrzaną ziemię. Wtedy dobrze jest wyjść, rozprostować nogi, przespacerować po Cuence, a potem usiąść na rynku i wsłuchać w rytm tego miasta.
Dominika Rusin