Listopad 2025 9(152)

W numerze:

  • Wydarzenia parafialne.
  • Słowo księdza proboszcza.  W gazetce o gazetce…
  • Uczynki miłosierdzia względem duszy – nieumiejętnych pouczać
  • Niepokalane poczęcie NMP
  • U świętego proboszcza w Ars
  • Święty Andrzej – ten, który pierwszy poszedł za Jezusem
  • Święty Andrzej Bobola, patron na trudne czasy
  • Z życia Kościoła – 
subiektywny wybór
  • Problemy młodych
  • Z życia Kościoła – subiektywny wybór
  • Marana tha! Przyjdź…
  • Nadzieja, pokój, radość, miłość – cztery świece oczekiwania…
  • Posługa w cieniu krzyża – abp Damian Zimoń (1985–2011)
  • Wiedza w znaczkach zamknięta. Jezus Chrystus wczoraj, dziś i na wieki (Hbr 13,8)
  • Czy jest nam potrzebna formacja?
  • Akademia Biblijna – rzecz o Samarytance.
  • Statystyka
  • Plan Odwiedzin Duszpasterskich
  • Listy o. Artura
  • Wiadomości szkolne społeczności. Październik pełen wrażeń i sukcesów!
  • Wierzyć z dziećmi.
  • Fotokronika parafialna
  • Ostatnia strona. Parafialny festyn świętomarciński
W gazetce o gazetce…

Dziś w gazetce o gazetce. Najpierw panorama takich działań jak wydawanie gazetek w parafiach. W wielu parafiach takie gazetki się pojawiają. Ja sam śledziłem przez kilka lat wydawanie gazetek w obu parafiach halembskich, a także w parafii w Orzegowie. Pierwsza myśl: w żadnej parafii, nie tylko tych wspomnianych, gazetka parafialna nie była na tak wysokim poziomie jak nasza. Pisząc „poziom” mam na myśli liczbę artykułów, wiadomości z naszej parafii, ale także ciekawe sprawy związane z szeroko pojętym Kościołem. Świetnie redagowana, na dobrym papierze, wiele zdjęć wraz z fantastycznymi fotorelacjami z wydarzeń z naszej parafii. Do tego – zawsze – rewelacyjna okładka. A właśnie okładka przyciąga najbardziej, w profesjonalnych redakcjach projekt okładki przyprawia o ból głowy, bo właśnie od niej często zależy sprzedaż. Jestem proboszczem w naszej parafii od ponad sześciu lat i z ogromną radością oraz satysfakcją obserwuję, jak gazetka niesamowicie trzyma ów poziom. Czasami do naszego kościoła przyjeżdżają różni księża, jeśli trafią akurat na sprzedaż gazetek, za każdym razem słyszę to samo: „To niemożliwe, że gazetka parafialna może tak wyglądać”.

Żeby tak właśnie gazetka wyglądała, potrzebna jest praca dużego zespołu ludzi. Począwszy od redaktor naczelnej, która czuwa przede wszystkim nad terminami (a o terminach nadsyłania artykułów trzeba stale przypominać), zbiera w całość i robi pierwszą redakcję, czyta wszystkie artykuły także pod kątem merytorycznym. No i tworzy okładki. To tak w skrócie. Do tego zespół ludzi, którzy robią korekty, wykonują redakcje, robią zdjęcia z różnych wydarzeń liturgicznych i wszelkich innych, tworzą zagadki dla dzieci, kupują nagrody dla zwycięzców, wysyłają do druku i odbierają gotowe, w końcu rozprowadzają gazetki w ostatnią niedzielę miesiąca. I jeszcze trzeba dodać różne osoby, które piszą artykuły – jednorazowo albo cyklicznie – co stwarza cały zastęp osób. Dostając do ręki gotową gazetkę, nawet nie uświadamiamy sobie, ile osób było zaangażowanych w jej stworzenie. Właściwie cały zastęp ludzi tworzących gazetkę stanowi swego rodzaju grupę przyparafialną. Ja sam takie zaangażowanie traktuję jako bardzo konkretne działania w budowanie wspólnoty parafialnej.

I być może właśnie ta grupa osób angażuje się w życie parafii najczęściej. To jest wymiar eklezjalny, czyli budowania Kościoła. Bardzo dziękuję wszystkim osobom do tej pory zaangażowanym w tworzenie „Znaku Krzyża”. To wielka praca, wielka także w wymiarze świadomości należenia do wspólnoty parafialnej. Każdy z Was jest dla naszej parafii niezwykle cenny. Dziękuję, że mogę być proboszczem w takiej parafii, gdzie tę parafię współtworzą tacy ludzie.

Ale mamy także złe wieści dla naszych czytelników i dla całej parafii. Pani Felicja Pająk, po wielu latach prowadzenia gazetki jako redaktor naczelna, jest zmuszona odejść, hm… nazwijmy to: na gazetkową emeryturę. Trochę pani Felicja zrobiła nam duży kłopot, nie samym odejściem, ale wywindowaniem gazetki na tak wysoki poziom, bo tym trudniej będzie nam znaleźć następcę albo następczynię. Tak czy owak szukamy nie tylko redaktora naczelnego, albo zespołu takich redaktorów, ale także nowych osób do różnych zadań przy stwarzaniu gazetki. Także nowych piszących artykuły. A zatem: może to Ty jesteś osobą, która odkrywając w sobie różne talenty (pisarskie, organizacyjne, lingwistyczne i inne) chciałaby poprzez gazetkę podzielić się nimi z członkami naszej wspólnoty parafialnej? Liczę na Ciebie! A pani Felicji już WIELKIE DZIĘKI za lata prowadzenia gazetki. Niech Pan błogosławi na tej gazetkowej emeryturze. Ale dopiero od stycznia!

ks. proboszcz Leszek Makówka

17.06.2010 - Wodzislaw Slaski . Abp Damian Zimon w osrodku rekolekcyjnym w Kokoszycach . Fot. Roman Koszowski /Gosc Niedzielny
Posługa w cieniu krzyża – abp Damian Zimoń (1985–2011)
Dziedzictwo i kontynuacja

Gdy w 1985 roku bp Damian Zimoń objął diecezję katowicką, stanął przed zadaniem nie tylko prowadzenia Kościoła w trudnych czasach schyłku PRL-u, ale także podjęcia dziedzictwa swojego poprzednika – bp. Herberta Bednorza, nazywanego „biskupem robotników”. Bp Bednorz, który kierował diecezją w latach 1967–1985, zasłynął jako pasterz bliski ludziom pracy, obrońca ich godności i praw, a także jako organizator pielgrzymek do Piekar Śląskich, które stały się duchowym centrum Śląska. Kościół musi być tam, gdzie człowiek pracuje, cierpi, kocha – te słowa bp. Bednorza stały się niepisanym mottem jego następcy. Abp Zimoń, wychowany w tej samej śląskiej tradycji, nie tylko kontynuował te działania, ale nadał im nową dynamikę. Pielgrzymki piekarskie pod jego przewodnictwem zyskały jeszcze większy rozmach, stając się miejscem dialogu społecznego i duchowego odnowienia. Obaj biskupi – choć działali w różnych realiach politycznych – byli zjednoczeni w wizji Kościoła bliskiego człowiekowi, zakorzenionego w śląskiej tożsamości i otwartego na wyzwania współczesności.

Głosić Chrystusa ukrzyżowanego

Abp Zimoń, wyświęcony na biskupa w 1981 roku, objął diecezję katowicką w 1985 roku, a po jej podniesieniu do rangi archidiecezji w 1992 roku został pierwszym metropolitą górnośląskim. Jego dewiza biskupia „Głosimy Chrystusa ukrzyżowanego” wyznaczała kierunek duszpasterski: głoszenie Ewangelii w kontekście realnych problemów społecznych i duchowych mieszkańców regionu.

W wywiadzie radiowym udzielonym z okazji 40. rocznicy święceń biskupich abp Damian Zimoń powiedział:
Nie ma posługi biskupa bez krzyża i życia ludzkiego bez krzyża. Przywołując słowa misjonarzy z Zambii, dodał z przekąsem: Każde dobro musi być solidnie ukarane. Jak coś dobrego się wydarzy, gdy Pan Bóg dokona przez nas coś dobrego, to trzeba to odcierpieć. Szczególnie mocno odczuwał to w momentach, gdy udawało się zorganizować męskie pielgrzymki do Piekar Śląskich – wydarzenia o ogromnym znaczeniu duchowym i społecznym. W książce „Zostawiam wam moją nadzieję” opisuje trudne czasy konfrontacji Kościoła z komunizmem, duszpasterskie wyzwania, którym musiał sprostać w swojej 60-letniej drodze kapłańskiej, a także słynne pielgrzymki do Matki Bożej Piekarskiej i swoją głęboką miłość do Śląska.

Ewangelizacja przez media i naukę

Jedną z najważniejszych trosk arcybiskupa była ewangelizacja – zarówno przez media, jak i przez naukę. W wywiadzie wspominał: Kościół przez długi czas nie doceniał mediów. Komuniści doszli do władzy dzięki mediom, a myśmy ich nie mieli. Budował zaufanie między Kościołem a mediami świeckimi, organizując dni skupienia dla dziennikarzy i udzielając wywiadów – choć niektórych z nich, jak sam przyznał, później żałował: Zawsze starałem się mieć dobre kontakty z dziennikarzami. Organizowaliśmy dla nich dni skupienia, rozmawialiśmy, ale niektórych wywiadów potem żałowałem. Jego troską było zachowanie katolickiej tożsamości mediów, które – jak podkreślał – powinny nieść przesłanie, a nie tylko rozrywkę. Media katolickie powinny pełnić funkcję formacyjną, a nie tylko informacyjną. Wspierał rozwój katolickich środków przekazu, takich jak Radio eM czy portal „Wiara”, traktując je jako narzędzia nowoczesnej ewangelizacji.

Teologia w służbie dialogu

Abp Zimoń nie poprzestawał na tworzeniu mediów. Rozumiał, że ich skuteczność zależy od jakości formacji duchowej i intelektualnej tych, którzy je tworzą. Z równą pasją zaangażował się w powstanie Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Śląskiego, o którym mówił: Wydział Teologiczny Uniwersytetu Śląskiego to miejsce, gdzie wiara spotyka się z nauką. Jako jego kanclerz zawsze zależało mi, by był przestrzenią dialogu i formacji. Jako Wielki Kanclerz czuwał nad tożsamością i misją wydziału, współpracował z władzami Uniwersytetu, poświęcił jego gmach, a także doprowadził do spotkania z papieżem Janem Pawłem II, który wyraził poparcie dla idei dialogu między wiarą a nauką. W jego wizji media i teologia nie były odrębnymi światami, lecz dwoma filarami tej samej misji: głoszenia prawdy w świecie, który jej coraz bardziej potrzebuje. Pomoc potrzebującym Jednym z priorytetów abp. Zimonia była pomoc osobom w trudnej sytuacji życiowej. Reaktywacja Caritas i jej dynamiczny rozwój zaowocowały licznymi dziełami charytatywnymi: wsparciem dla rodzin, osób starszych, niepełnosprawnych, a także funduszami stypendialnymi dla młodzieży z ubogich rodzin. Troska o edukację i przyszłość młodego pokolenia była dla niego równie ważna jak duszpasterstwo.

Budownictwo sakralne i nowe czasy

Budownictwo sakralne i nowe czasy Do najważniejszych dokonań abp. Zimonia należy kontynuacja głównych zamierzeń duszpasterskich jego poprzednika – zwłaszcza budownictwa sakralnego. Po przemianach ustrojowych w Polsce po 1989 roku Kościół katowicki musiał odnaleźć swoje miejsce w nowej rzeczywistości. Abp Zimoń kontynuował budowę nowych świątyń – od objęcia rządów w 1985 roku poświęcił ponad 130 kościołów.

Arcybiskup senior

Po przejściu na emeryturę w 2011 roku abp Damian Zimoń pozostał aktywny duszpastersko jako arcybiskup senior. Jego dorobek został doceniony m.in. doktoratem honoris causa Uniwersytetu Śląskiego oraz licznymi nagrodami społecznymi i regionalnymi.

Felicja Pająk

Akademia Biblijna – rzecz o Samarytance

Na ostatnim spotkaniu Akademii Biblijnej omawialiśmy jeden z najpiękniejszych fragmentów Ewangelii: o Jezusie i Samarytance. Nigdy wcześniej nie słyszałam tak szczegółowej analizy tego tekstu. Ewangelia według św. Jana została spisana jako ostatnia. Zdecydowanie różni się od Ewangelii synoptycznych*. Stanowi nie tylko interpretację nauki Jezusa, lecz także całego wydarzenia, jakim jest pojawienie się Chrystusa na świecie. Trzeba najpierw rozebrać ten fragment na wszystkie elementy występujące w danym rozdziale. Zobaczymy wtedy, jak bardzo różni się ta rozmowa od tych, które Jezus prowadzi w pozostałych Ewangeliach. Chodzi o pewien schemat – u synoptyków jest to często zwykła wymiana zdań, natomiast u św. Jana możemy zauważyć pełne napięcia wprowadzenie kobiety w tajemnicę historii zbawienia.

Kim byli Samarytanie?

Najpierw musimy się dowiedzieć, kim byli Samarytanie. Przenieśmy się więc około tysiąca lat przed narodzeniem Jezusa, do czasów, gdy umiera król Salomon, czyli do okresu schyłku świetności Królestwa Izraela. Żydzi, oczekując Mesjasza, spodziewali się przywrócenia Królestwa Izraela z czasów Dawida i Salomona. Po śmierci Salomona królestwo natychmiast się rozpada – na część północną i południową. Północne Królestwo Izraela stanowi dziesięć plemion ze stolicą w Samarii. Na południu powstaje Królestwo Judy, które było ojczyzną dla plemion Judy i Beniamina, ze stolicą w Jerozolimie. Około 300 lat później Asyria najechała Północne Królestwo Izraela i uprowadziła z kraju wszystkich ważniejszych mieszkańców, całą elitę społeczną. Kobiety oraz lud prosty pozostawiono na miejscu. Król asyryjski sprowadził osadników z Mezopotamii, co doprowadziło do zmieszania etnicznego. Kobiety zaczęły żyć z tymi osadnikami, a z tego połączenia powstał lud Samarytan. Dla Żydów Samarytanie nie byli etnicznie „czyści”. Małżeństwa mieszane oznaczały także różnice religijne. Samarytanie, choć razem z Żydami uznawali Pięcioksiąg, czyli pierwsze pięć ksiąg Starego Testamentu, stworzyli własne sanktuarium i tam oddawali cześć Bogu.

Prawdziwe dobro od odrzuconego

Z tego powodu Żydzi uważali Samarytan za nieczystych etnicznie, a religijnie za odstępców, czyli apostatów. Przpowieść Jezusa o miłosiernym Samarytaninie była więc dla Żydów ogromnym wyzwaniem – Jezus pokazał w niej, że prawdziwe dobro może pochodzić od tego, kto został przez ludzi odrzucony. Samarytanie prze- trwali aż do dziś, choć jest ich bardzo niewielu. Z powodu wielowiekowego zamknięcia we własnej wspól- nocie cierpią na liczne choroby genetyczne, ponieważ przez pokolenia zawierali małżeństwa wyłącznie między sobą.

Studnia Jakuba

Studnia Jakuba ukazuje łączność Samarytan z Żydami i całym narodem Izraela. Jakub, patriarcha Starego Testamentu i ojciec dwunastu pokoleń Izraela, był postacią niezwykle ważną dla Żydów, ale również dla Samarytan. Według tradycji studnia, z której Jakub czerpał wodę jeszcze przed powstaniem Królestwa Izraela, znajdowała się po stronie samarytańskiej. Żydzi zazdrościli Samarytanom, że to oni mieli dostęp do tej świętej studni, będącej symbolem Bożego błogosławieństwa i dziedzictwa patriarchów. I w tym właśnie miejscu Jezus spotyka kobietę Samarytankę. Rozpoczyna się między nimi niezwykły dialog, który przytacza św. Jan w czwartym rozdziale swojej Ewangelii. To jedna z najpiękniejszych kart Nowego Testamentu, zbierająca w sobie całą symbolikę studni i tego miejsca.

Spotkanie przy świętej studni

Pobożny Żyd musiał iść na święto Paschy do Jerozolimy. Tylko u Jana mamy takie informacje, że działalność Jezusa trwała trzy lata. Jezus opuścił Judeę i odszedł znów do Galilei. Trzeba Mu było przejść przez Samarię. (…) Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy studni. W tamtych czasach kobiety chodziły do studni zazwyczaj rano albo wieczorem, kiedy było chłodniej. Kobieta z Samarii przyszła około szóstej godziny, czyli w samo południe (nasza godzina 12), kiedy było bardzo gorąco. Tak jakby miała coś do ukrycia i nie chciała nikogo spotkać w tym czasie. W swojej społeczności była wytykana palcami, ponieważ miała pięciu mężów, a obecnie żyła z mężczyzną, który nie był jej mężem. Była uważana za grzeszną.

Woda żywa

Rozmowa toczy się na dwóch poziomach. Kobieta mówi o tym, co ziemskie, a Jezus wchodzi na poziom duchowy. Najważniejsze zdanie tej rozmowy to: O, gdybyś znała dar Boży i [wiedziała], kim jest Ten, kto ci mówi: «Daj Mi się napić» – prosiłabyś Go wówczas, a dałby ci wody żywej. Jezus podpowiada Samarytance, co ma czynić: prosić o „wodę żywą”. Jest nią Boska miłość. Ta sama, która jednoczy Ojca, Syna i Ducha Świętego. W rzeczywistości Pan Jezus jest „darem Boga”, którego ta kobieta nie zna, i woda żywa, która „stanie się w niej źródłem tryskającym ku życiu wiecznemu” to duchowa łaska. Dlatego Pan Jezus przygotowuje tę kobietę, aby ją przyjąć, starając się, aby uznała stan grzechu, w jakim się znajduje. Wówczas Samarytanka zaczyna interesować się swoją relacją z Bogiem i miejscem, gdzie powinna mu oddawać cześć. Po usłyszeniu wyjaśnień od Mistrza, odczuwa prawdziwe pragnienie swojej duszy, wspomina o Mesjaszu, odkrywa, że ma go przed sobą. Zaraz po rozmowie z Jezusem przy studni kobieta biegnie do miasta i oznajmia każdemu, kto chce jej słuchać, że długo oczekiwany Mesjasz w końcu nadszedł. Kobieta jest poruszona tym spotkaniem: zwraca się do Jezusa z tymi głębokimi pytaniami, które wszyscy nosimy w sobie, ale które często ignorujemy z braku odwagi, by skierować je do Jezusa.

Łamacz tabu

Jezus wyjaśnia pod koniec rozmowy z kobietą z Samarii, że pełni wolę Ojca. Celowo wybrał tę drogę, aby rozmowa dotycząca zbawienia, które dokona się w Nim, nie była prowadzona z Żydami. Jak pamiętamy, Żydzi byli przekonani, że to oni są narodem wybranym i że zbawienie dotyczy tylko ich. Także uczniowie Jego dziwili się, że rozmawia z niewiastą, ponieważ mężczyzna nie mógł samodzielnie zagadać do kobiety.

Nauka dla nas

Ta historia uczy nas mocy dawania świadectwa, gdy dzielimy się Jezusem z innymi, ale przede wszystkim opowieść o kobiecie przy studni pokazuje nam, że Ewangelia jest dla każdego. Po to Jezus umiera na krzyżu, aby przyciągnąć do siebie wszystkich. Jak bardzo ograniczamy różne osoby? Czy możemy kogoś wykluczyć ze zbawienia? Mam nadzieję, że pomogłam ci spojrzeć na tę Ewangelię z innej strony. Każdy może odkrywać w Biblii coś nowego i głębokiego, kiedy spojrzy na nią z różnych perspektyw.

Aleksandra Trubic 


* Ewangelie synoptyczne – czyli św. Mateusza, Marka i Łukasza; są do siebie podobne w strukturze, treści i narracji.