Wrzesień 2023 7(130)

W numerze:

Chodzi o to, żeby uczyć się, jak czytać Biblię…

Wśród nowych propozycji w nowym roku szkolnym (dla nas także duszpasterskim) chciałbym zwrócić uwagę na Akademię Biblijną. W każdy trzeci wtorek miesiąca Akademia będzie otwierać swoje podwoje. O co chodzi? Biblia jest podstawą naszej wiary,
to zapis Bożego objawienia, którego szczytem było pojawienie się Syna Bożego, Jezusa. Boże Słowo powinno być dla nas jak spożywanie codziennego chleba, to pokarm dla naszej duszy, więcej, dla całego naszego życia. Każdy z nas powinien codziennie otwierać Biblię, czytać, słuchać. Osoby uczęszczające codziennie na Eucharystię mają komfortową sytuację, każdego dnia otrzymują porcję trzech fragmentów Pisma Świętego.

Jak czytać Pismo Święte? Sposobów wypracowanych przez wieki jest wiele. Najprostszy to czytanie fragmentu Biblii i w jego świetle przypatrywanie się swojemu życiu. Człowiek zastanawia się nad tym, co Pan Bóg chce mi dzisiaj powiedzieć. Ale możemy dowiedzieć się o tym fragmencie, o tym, co w tym fragmencie chce nam powiedzieć Bóg, znacznie więcej. Wymaga to większego wysiłku. Trzeba dowiedzieć się, kto pisał dany tekst (kim Pan Bóg się posłużył), do kogo, jakie znaczenie mają opisane zwyczaje, nazwy, miejsca. Dlaczego w pewnych księgach autorzy posługują się poezją, w innych metaforą, kiedy mamy do czynienia z historią Izraela, a kiedy historia staje się dziejami zbawienia. Trzeba poznać niektóre słowa zapisane w języku hebrajskim, aramejskim albo greckim.
Po co? Żeby dotrzeć do najważniejszego znaczenia tych słów. Dobrze wiemy, że przecież każde tłumaczenie już jest interpretacją tekstu. I nagle okazuje się, że w krótkim fragmencie jest ukrytych wiele więcej znaczeń niż nam się wcześniej wydawało. Niektóre sytuacje po prostu nam uciekają. Na przykład fragment przed Ostatnią Wieczerzą, kiedy Jezus poleca swoim uczniom iść do miasta i znaleźć mężczyznę, który niesie dzban wody. Czy zastanawiałeś się nad tym, jak to mogło być możliwe? Przecież w Jerozolimie mieszkały tysiące mężczyzn. A tu niespodzianka: w starożytnym Izraelu wodę nosiły tylko kobiety. Mężczyzna z dzbanem był zjawiskiem niespotykanym, wręcz dziwakiem, więc z jego odnalezieniem nie było żadnego kłopotu.

Będziemy się spotykać raz w miesiącu. Czytanie Pisma Świętego należy rozpocząć od Ewangelii, więc rozpoczynamy od najstarszej, według św. Marka. Trzeba mieć tylko długopis i notatnik. Spotkania będą miały charakter otwarty, w każdym czasie można dołączyć. Nieważne, że nie było się
na wcześniejszych spotkaniach. Chodzi o to, żeby uczyć się, jak czytać Biblię w sposób pogłębiony. Chodzi o metodę. A dla chętnych jeszcze coś więcej. Po spotkaniach Akademii będzie możliwość spotkań w grupach dzielenia się Słowem Bożym. Czyli dla każdego, w każdym czasie, na ile kto chce. Zapraszamy 😉

ks. proboszcz Leszek Makówka

Medjugorie – znak żywego Kościoła

Od dawna pragnęłam pojechać w miejsce, które przyciąga miliony pielgrzymów z całego świata. W końcu nadeszła ta chwila i z wielką radością udałam się do medjugorskiego sanktuarium.

Przed objawieniami Matki Bożej Medjugorie nie było nikomu znane, ta niewielka miejscowość zaczęła nabierać znaczenia od dnia 24.06.1981, gdy w uroczystość św. Jana Chrzciciela,
na wzgórzu Crnica, w części zwanej Podbrdo, Ivance Ivanković (15 l.), Mirjana Dragićević (16 l.), Vice Ivanković (21 l.), Ivanowi Dragićević (16 l.), Milce Pavlović (13 l.) i Jakovovi Čolo (10 l.) ukazała się piękna Pani z Dzieckiem na ręku. Przestraszeni, na znak dany przez świetlistą kobiecą postać z prośbą, aby się zbliżyli, uciekli. Następnego dnia wrócili na wzgórze, w zmienionym już 15-osobowym składzie. Po trzykrotnym błysku z nieba, który wszyscy zobaczyli, ukazała się piękna Pani, ale sama, bez Dziecka. Przynagleni gestem Gospy pobiegli w górę, z łatwością pokonując napotkane przeszkody, co wspomina Vicka, mówiąc: Nie czuliśmy ani kamieni, ani ciernistych krzewów… Nic! Tak jakby ziemia była pokryta gumową gąbką. Nie da się tego wytłumaczyć. Nikt nie mógłby nas wyprzedzić. Na górze upadli na kolana i razem z Maryją, która pozdrowiła ich słowami: Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus, odmówili Ojcze nasz, a potem, już bez udziału pięknej Pani, Zdrowaś, Maryjo. Wówczas wizjonerzy zrozumieli, kim jest piękna świetlista Postać. Kolejnego dnia, gdy wiadomość rozeszła się po okolicy, widzącym towarzyszyło ponad tysiąc osób. Tego dnia Vicka pokropiła objawiającą się postać wodą święconą, wypowiadając przy tym słowa: Jeśli jesteś Matką Bożą, zostań z nami, jeżeli nie, odejdź od nas. Na te słowa Matka uśmiechnęła się i została.

Od tamtej pory do dziś Matka Boża ukazuje się wizjonerom, nawołując do modlitwy o pokój, do postu i nawrócenia. Z biegiem lat skaliste wzgórze przyciąga coraz większą liczbę pątników. Nieduży kościół św. Jakuba nie jest w stanie pomieścić wszystkich przybywających, dlatego w 1989 r. dobudowano ogromny ołtarz polowy, wokół którego może pomieścić się 5000 osób.

Objawienia od początku budziły kontrowersje, dlatego w 2010 r. papież Benedykt XVI powołał komisję do ich zbadania, która ani nie potwierdziła, ani też nie odrzuciła ich prawdziwości. Decyzją papieża Franciszka 10.07.2018 abp Henryk Hoser został mianowany wizytatorem apostolskim w Medjugorie w celu rozeznania tamtejszej sytuacji duszpasterskiej. Rok później papież zezwolił duchownym organizować pielgrzymki, co jednak nie jest równozna- czne z uznaniem wiarygodności objawień. Abp Hoser przez 3 lata badał okoliczności związane z objawieniami, łącznie z przebadaniem specjalistycznym wizjonerów i nie dopatrzył się nieprawidłowości. W ostatnim swoim wywiadzie 16.09.2020 wypowiedział się w następujący sposób: Tu nie proponuje się ludziom nadzwyczajnych cudowności. Odmawia się wspólnie różaniec, sprawuje się Eucharystię, czyli proponuje się codzienny, powszedni chleb, który Kościół daje ludziom od stuleci. Po Eucharystii jest modlitwa o uzdrowienie, ale jest to zwyczajna modlitwa. Nazwał Medjugorie miejscem światowej stolicy synów marnotrawnych. Na potwierdzenie tej tezy przytoczył historię pewnej pani profesor, deklarującej się jako ateistka, która przyjechała do Medjugorie z czystej ciekawości. W czasie trwających objawień zapragnęła zbliżyć się do widzącej, Vicka uzyskała zgodę Maryi i zaprosiła ją ku siebie. To jednak nie wystarczyło uczonej, która dalej prosiła o możliwość dotknięcia Maryi, i na to też uzyskała zgodę. Gdy to uczyniła, choć fizycznie niczego nie poczuła, doznała niesamowitego uczucia, którego nie sposób określić, co skutkowało jej głęboką duchową przemianą. Od tej pory stała się apostołką Maryi, która dając świadectwo, szerzy Jej kult po całym świecie.

Medjugorie nazywane jest często konfesjonałem świata – i rzeczywiście, ludzie spowiadają się nawet nocą. Na nowo odkrywają swoją chrześcijańską duchowość, czemu sprzyja niesamowita atmosfera tego miejsca. Mimo tłumów nie słychać gwaru rozmów, wy- czuwa się wyciszenie serc i umysłów. Odnosi się wrażenie osobistego szczęścia, beztroski i ogromnego poczucia bezpieczeństwa. Kiedy udawałam się na Górę Objawień, wczesnym rankiem, aby uniknąć upału, miałam obawę, czy podołam – było to jednak tylko chwilowe zawahanie, bo przecież wierzę, że to Matka Boża prowadzi wszystkich, którzy chcą przedstawić Jej swoje sprawy i nie pozwoli, by stało się coś niedobrego. Pnąc się na górę, po kamienistym, ciernistym stoku, wraz z wszystkimi odmawiam różaniec i choć robi się coraz tłoczniej, nie odczuwam żadnego napięcia, ani też jakiejkolwiek nerwowości, a wręcz przeciwnie. Ludzie o różnym kolorze skóry, mówiący różnymi językami, okazują sobie niewiarygodną życzliwość. Nikt nikomu nie przeszkadza, ludzie podają sobie ręce, podtrzymując się nawzajem, wskazują łagodniejsze podejścia… Trwa cisza, przerywana niekiedy spokojną modlitwą. Niesamowite! Miejsce święte, naznaczone obecnością Gospy, Królowej Pokoju. Dotarliśmy na szczyt – otaczamy piękną figurę Matki Bożej, potem kłaniamy się Panu Jezusowi rozpiętemu na stojącym opodal krzyżu i powoli schodzimy w dół. Teraz już upał zaczyna dawać o sobie znać.

Kościół parafialny św. Jakuba nie urzeka przepychem. Jest bardzo skromny, co nie przeszkadza, by w skupieniu i w spokoju oddać się modlitwie przed Najświętszym Sakramentem. Nieopodal ołtarza, po jego prawej stronie stoi figura Matki Bożej, utopiona niejako w kolorowych storczykach. Młodsi uczestnicy naszej pielgrzymki udają się również na Górę Kriżevac wznoszącą się 520 metrów nad miastem, odprawiając nabożeństwo drogi krzyżowej. Postawiony na wzgórzu krzyż upamiętnia 1900 rocznicę ukrzyżowania Pana Jezusa. Przodkowie, którzy dokonali tego heroicznego czynu, umocowali w cokole relikwie Krzyża Świętego.

Na długo przed godz. 18.00 plac wokół ołtarza polowego zapełnia się, gromadząc wszystkich na modlitwie różańcowej. I znów ta cisza, spokój, życzliwość – niesamowita atmosfera. Można by rzec, że cały świat zebrał się dla uczczenia Bożej Matki. Rozbrzmiewa modlitwa w różnych językach, nikt nikomu nie przeszkadza, wszyscy modlą się w jednym rytmie, czuje się, świętość tego miejsca. W czasie modlitwy, ok. 18.40, następuje chwila przerwy wypełnionej cichą muzyką, co oznacza, że w tym momencie Matka Boża objawia się widzącym. Dokonuje się to w miejscach ich aktualnego pobytu. Po krótkiej chwili celebrans podejmuje przerwaną modlitwę. Moment ten wierni czczą, klęcząc w skupieniu i ciszy.

Przed kościołem św. Jakuba znajduje się figura Matki Bożej, Królowej Pokoju, otoczona ozdobnym płotkiem i opleciona mnóstwem świeżych kwiatów. Czas Apelu Jasnogórskiego gromadzi wokół wszystkich polskich pątników – płynący z polskich serc śpiew: Maryjo, Królowo Polski wypełnia wówczas cały plac. Jest to tak magiczna chwila, że trudno oddać słowami jej atmosferę, zwłaszcza gdy stojąc w kole, trzymając się za ręce, możemy usłyszeć: Dobrze, że jesteś.

Dane mi było przeżyć adorację Krzyża Świętego, która odbywa się w piątki wieczorem po mszy św. Nieopodal ołtarza polowego, w labiryncie żywopłotu, usytuowane są prześliczne kapliczki drogi krzyżowej, którą wieńczy ogromny posąg Pana Jezusa Zmartwychwstałego, a u jego podnóża leży krzyż ze śladami odciśniętego Ciała. Sześciometrowa figura Zmartwychwstałego Chrystusa od 2001 roku jest obiektem ciekawości, której towarzyszy skupienie i powaga, ponieważ z prawego kolana rzeźby wypływa przeźroczysta ciecz. Zjawisko to określane jest przez niektórych jako łzy Chrystusa. Pielgrzymi pragnący dotknąć miejsca, z którego wypływa ciecz, wchodzą na podest, wycierając mokre kolano specjalnymi chusteczkami, modlą się, całują i ustępują miejsca kolejnym pątnikom. Od momentu zaistnienia tego zjawiska prowadzone są badania. Profesor Giulio Fanti, wykładowca termomechaniki z Uniwersytetu w Padwie (Włochy), badał ten przypadek i stwierdził, że ciecz wydobywająca się z rzeźby to w 99% woda i zawiera śladowe ilości wapnia, miedzi, żelaza, potasu, magnezu, sodu, siarki i cynku. Zaś słoweński artysta, Andriej Ajdič, tak charakteryzuje swoje dzieło: Posąg wykonany jest z brązu, do połowy wypełniony żelbetonem i żelazem dla równowagi. Jest również uziemiony dla piorunochronu, nie ma tam wody. Skąd zatem pojawia się tak regularnie? Fakt ten można by wytłumaczyć efektem kondensacji związanej z wymianą powietrza związaną z pojawiającymi się mikropęknięciami w brązie, jednak jego niezwykłość polega na tym, że dziennie z posągu wypływa litr wody, czyli około 33 razy więcej niż można by się spodziewać po normalnej kondensacji. To niewytłumaczalne, nawet biorąc pod uwagę 100% wilgotność powietrza. Niebywałe miejsce, które „pachnie” świętością.

Medjugorie to również miejsce, które intensywnie żyje wspólnotą Cenacolo założoną w 1984 r. przez s. Elwirę znaną jako siostrę narkomanów. Dzieło to jest jej odpowiedzią na rodzący się w niej ogień, jakiś wewnętrzny impuls. Wspólnota gromadzi wszystkich poranionych, zagubionych młodych ludzi, którzy uzyskują wsparcie, bardzo konkretną pomoc, również tę medyczną, a przede wszystkim prawdziwą, wymagającą miłość, która przywraca nadzieję. Dzieło s. Elwiry objęło cały świat, w wielu krajach powstały ośrodki kierujące się jej charyzmatem, niosące pomoc potrzebującym. Mieliśmy okazję wysłuchać świadectw dwóch polskich młodzieńców, którzy znaleźli swoje miejsce w medjugorskim wieczerniku. Siostra Elwira zmarła w wieku 86 lat 3 sierpnia br. Przygotowując się do odejścia, mówiła do swoich podopiecznych: Idę cicho i radośnie i śpiewam, już śpiewam! Przede mną otworzy się coś wielkiego… życie nie umiera!

Dobrze jest oderwać się od codzienności, zachwycić pięknem stworzonego świata, znaleźć odrobinę wytchnienia. Najlepiej zrobić to pod płaszczem Maryi w Medjugorie, gdzie można znaleźć to wszystko, oddać Jej swoje troski i radości, zaznać niesamowitej opieki i poczuć się prawdziwie dzieckiem Bożym. Królowa Pokoju hojnie obdarowuje swoje dzieci łaskami, wszystkich przygarnia i kocha, jednocześnie prosząc o modlitwę w intencji pokoju na świecie. Nieustannie prosi o post i nawrócenie. Odpowiedzmy na Jej wezwanie i zmieniajmy świat na lepszy.

Gdybyś wiedział, jak bardzo cię kocham, płakałbyś z radości. /Matka Boża z Medjugorie/

Danuta Dominik

Rekolekcje Domowego Kościoła

 

Nadszedł długo oczekiwany czas wakacji. Po szalonym tempie ostatnich dni roku szkolnego chciałoby się schować zegarek głęboko do szuflady, a budzikom udzielić urlopu na całe dwa miesiące. Można i tak… ale przecież wakacyjne oferty wręcz pchają się same, trzeba tylko wybrać coś dla siebie.

Każdy, kto ma jakiegoś „konika”, poszukuje zgodnie ze swoim zamiłowaniem. Dla jednych udany wypoczynek to wylegiwanie się w ciepłych promieniach słońca oraz morskie kąpiele, inni wolą wycieczki w góry, ale wszystkie swoje zamiłowania można pogodzić z umocnieniem swojej duchowości. Chyba każdy, kto choć raz doświadczył dobrodziejstwa rekolekcji, zgodzi się z twierdzeniem, że mimo iż wiąże się to z pewnym wysiłkiem fizycznym, jednak przynosi to wyjątkową regenerację sił duchowych i fizycznych. Co roku, od wielu lat, spędzamy czas na rodzinnych rekolekcjach Ruchu Światło-Życie.

Wielokrotnie podejmowaliśmy posługę pary animatorskiej, by inni mogli jak najlepiej przeżyć rekolekcje i poznać treści związane z danym stopniem Oazy Rodzin. Mimo posługiwania zawsze wiele czerpaliśmy także dla siebie. W tym roku postanowiliśmy uzu- pełnić naszą formację o ostatni, tj. III stopień noszący tytuł „Ecclesia Mater – Mater Ecclesiae” tzn. Kościół Matka – Matka Kościół, oparty m.in. na dokumentach Soboru Watykańskiego II w tym „Lumen Gentium”. Właśnie dlatego pierwsze dni wakacji były równie intensywne ze względów na przygotowania do wyjazdu. Już 27 czerwca stawiliśmy się w Quo Vadis, Diecezjalnym Centrum Kultury Edukacji i Formacji Chrześcijańskiej w Sandomierzu. To piękne miasto z niesamowitą historią, a dla nas dodatkowy bonus w postaci wygodnego, przestronnego poko- ju z oknem na bramę opatowską i ratusz. Nocny widok na oświetlone wieże kościołów i zamku był wyjątkowy, a odgłosy świerszczy w nocnej ciszy sprawiały, że nieraz człowiek, patrząc przez okno, tracił rachubę czasu. Codzienna jutrznia o wczesnej porze, potem śniadanie i wyjście, by poznawać kościoły w okolicach Sandomierza, które swoim wezwaniem lub historią nawiązują do najważniejszych świątyń Rzymu. Historia pierwszych chrześcijan, ich męczeństwa oraz prawda o budowaniu wspólnoty chrześcijańskiej na fundamencie apostołów uświadamiały nam, jak długo żyje Kościół. Stare kościółki sandomierskiej ziemi przypomniały nam o chrześcijańskiej historii Polski, rzeźby i obrazy są dowodem wielkiej wiary mieszkańców tych ziem. Maryja, choć przecież jedna, nosi wiele „imion”, co także ukazuje nam prawdę, że jest bliska każdemu, a Jej matczynej miłości i opieki doświadczali ludzie w różnym czasie chyba we wszystkich zakątkach świata. Mieliśmy również okazję codziennie poznawać ludzi z różnych wspólnot oraz pełniących rozmaite funkcje we współczesnym Kościele. Od cichych, zamkniętych za klauzulą sióstr klarysek, przez spotykanych kapłanów, osoby świeckie, aż po naszego arcybiskupa Adriana Galbasa, który podjął trud ponad czterogodzinnej podróży właśnie po to, aby spotkać się z naszymi rodzinami. Mieliśmy okazję przeżyć Eucharystię, którą nasz nowy biskup sprawował dla naszej wspólnoty w kaplicy Quo Vadis, wsłuchać się w jego homilię, ale również porozmawiać jak z bratem w Chrystusie. Piękne świadectwo zaangażowania i pogody ducha naszego pasterza stało się radością dla nas i rodzin spoza naszej diecezji.

Odwiedzając różne kościoły, mieliśmy okazję zobaczyć świątynie piękne, bogato zdobione, ale też skromniutkie, wymagające remontu malutkie wiejskie kościółki. Jednak każda Msza była wyjątkowa. Odprawiana bez pośpiechu, z dużym zaangażowaniem nas wiernych, ubogacona śpiewem całej wspólnoty. Codzienne rozmowy w tzw. kręgach pozwalały nam lepiej poznać nawzajem nasze troski, pragnienia, hierarchię wartości, którymi każda z rodzin się kieruje. Dzieląc się w pełni zaufania tym, co każdy nosił w sercu, omadlaliśmy się nawzajem, a to budziło poczucie bycia wspólnotą. Zawiązaliśmy kolejne przyjaźnie, które już tak zwyczajnie po ludzku stały się ważne w naszej porekolekcyjnej rzeczywistości. Kościół Chrystusowy trwa od ponad dwóch tysięcy lat. Jego historia jest bardzo trudna, ale też bogata w najróżniejsze wydarzenia. Tak jak różnili się apostołowie, tak przez te wszystkie wieki różnią się pasterze Kościoła. I choć bywało trudno, realizują się słowa Na tej opoce zbuduję Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą. To Boża łaska jest tym, co prowadzi do „sukcesu”, podobnie dzieje się w życiu każdego człowieka. Choć zdarza się, że po ludzku wydaje się ktoś mniej zaangażowany lub mało pobożny, Bóg wybiera swoich uczniów, by szli i głosili Jego mocą. Nie mają znaczenia miejsce urodzenia, pochodzenie ani inne względy, którymi często kierują się ludzie. Bóg działa według swojej mądrości. Słowa, które najbardziej utkwiły mi w głowie z rekolekcyjnego czasu, pochodzą z Listu św. Piotra: Wy zaś jesteście wybranym plemieniem, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem [Bogu] na własność przeznaczonym, abyście ogłaszali dzieła potęgi Tego, który was wezwał (1 P 2,9). Wielki zaszczyt i godność,
ale również wielkie i trudne zadanie. Każdy z nas jest powołany do głoszenia Boga w swoim środowisku, w miejscu pracy i rodzinie. Zaś rekolekcje to czas formowania swoich postaw i umacniania się łaską, która jest niezbędna do bycia apostołem. Gdybym miała odpowiedzieć na pytanie, jaka jest recepta na szczęśliwe życie małżeńskie i rodzinne, bez wahania wskazałabym, że jedną z dróg jest wspólnota Domowego Kościoła, tym piękniejsza i bardziej obfitująca w Boże błogosławieństwo, im bardziej otworzymy się na dary, jakimi są modlitwa małżonków, modlitwa rodzinna, pogłębianie Słowa Bożego i rekolekcje.

Z czym kojarzą się nam rekolekcje? To „przedsmak nieba”, cudowny rodzinny czas, blisko Boga, blisko drugiego człowieka, z którym staramy się dążyć do tego samego celu. Wracamy umocnieni duchowo, z wielką radością, że w swoich przekonaniach nie jesteśmy sami. Pan Bóg dał nam wspólnotę żywego Kościoła. Wracamy wdzięczni Bogu za piękno stworzonego świata, z którego korzystaliśmy z wielką radością, i za pyszne czereśnie, które obficie obrodziły w ogrodzie ośrodka Quo Vadis, a także za wielkie serce i życzliwość gospodarzy tego miejsca. Za ten piękny czas pełen znaków działania Boga w życiu każdego człowieka i przez człowieka – chwała Panu!

Anna i Jan Jarczykowie