Sudarion z Oviedo
„…ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył”. /Ewangelia św. Jana 20, 7-8/
Pielgrzymujący Camino Norte, czyli Drogą Północną, która była w średniowieczu najstarszą i najsłynniejszą drogą pielgrzymów do Santiago de Compostela, pamiętali o haśle „Quien va a Santiago Y no a San Salvador Scive al criado Y deja al Senor” – „Jeśli idziesz do Santiago, a nie do San Salwador, odwiedzasz sługę, zapominając o Panu”. Tak więc kontynuując zagadnienie podjęte w poprzednim numerze, nie możemy ominąć Oviedo, gdzie w katedrze San Salwador /Świętego Odkupiciela/ znajduje się jedna z najbardziej znanych relikwii pasyjnych Jezusa Chrystusa, a mianowicie tzw. Święta Chusta Napotna, zwana po łacińsku sudarium. Jest ona obok całunu turyńskiego, a teraz też Volto Santo z Manopello, chyba najbardziej znaną relikwią związana z osobą Jezusa Chrystusa, która podobnie jak całun miała przykrywać ciało Jezusa po śmierci. Podobnie jak całun, sudarion z Oviedo został dokładnie przebadany. Przyniosło to prawdziwe rewelacje, gdyż na podstawie ich wyników naukowcy określili nie tylko wygląd postaci, ale również grupę krwi, sposób, w jaki była ona traktowana przed śmiercią, a także bezpośrednią przyczynę zgonu. Odpowiedzieli także na pytanie, czy całun turyński i sudarium okrywały ciało tej samej osoby.
Czym jest sudarium i jak wygląda? To chusta, która na pierwszy rzut oka nie wygląda imponująco, to cienkie, kwadratowe płótno o wymiarach 85,5×52,6 cm. Na jego środku znajdują się dwie plamy, na prawym brzegu widoczna jest grupa mniejszych plam ułożonych w kształcie półksiężyca w diadem. Mają one kolor zaschniętej ludzkiej krwi. Ta niepozorna na pierwszy rzut oka chusta ma jednak wielkie znaczenie dla chrześcijan, ponieważ, jak mówi tradycja, właśnie w nią została owinięta głowa Chrystusa po śmierci /jeden z jej boków związany był w supeł, aby lepiej zatamować krew/. Łacińskie słowo sudor oznacza „pot” i wskazuje, do czego były używane takie chusty w czasach starożytnych na Wschodzie. Był to rodzaj niewielkiego szala, wielkości mniej więcej ręcznika, który noszono wokół szyi i który spełniał praktyczną rolę, można było nim wytrzeć pot, ale także osłonić się od słońca lub wiatru. Tego rodzaju chusty były robione z wytrzymałego płótna. Płócienna chusta z Oviedo pod każdym względem odpowiada temu, co pod pojęciem sudarium rozumieli ludzie czasów Chrystusa, a zatem także Jan Ewangelista, który opisując umarłego Chrystusa zaznaczył: „A twarz jego była owinięta chustą” (J 11,44). Cenna relikwia nie jest dostępna dla zwiedzających i na co dzień jest przechowywana w świętym skarbcu zwanym Càmara Santa /widoczna dla odwiedzających jest kopia/. Jednak trzy razy do roku wierni mają okazję oglądać oryginał. Owe trzy szczególne dni, kiedy miejscowy biskup błogosławi wiernych chustą, to Wielki Piątek, 14 września, czyli święto upamiętniające odnalezienie krzyża Pańskiego przez św. Helenę, oraz 21 września – święto poświęcone świętemu apostołowi i ewangeliście, Mateuszowi. Chrystus oddał za nas życie w Jerozolimie.
W jaki sposób chusta znalazła się w Hiszpanii? Wiele jest hipotez, ale najbardziej przekonującą jest ta, że po męce i zmartwychwstaniu Chrystusa relikwie były przechowywane i ukryte w Jerozolimie lub w jej okolicach, m.in. w klasztorze św. Gerazyma. W VII wieku zdecydowano się przewieźć je do Hiszpanii. Sama podróż była w tamtych czasach niebezpieczna i wiązała się z dużym ryzykiem, a jednak zdecydowano się je podjąć. Przyczyną były wypadki historyczne – najazd Persów na Ziemię Świętą w roku 614. Według biskupa Pelagiusza, który opisuje te zdarzenia, Persowie „spustoszyli kościoły Pana”. Źródła historyczne potwierdzają, że podczas trzydniowego ataku na Jerozolimę życie straciło ponad 60 000 chrześcijan. Mordowano mnichów i księży, grabiono kościoły. Chrześcijanie mieli więc wszelkie powody do tego, aby ukryć swoje relikwie. Przewieziono je początkowo z Jerozolimy do Afryki, do Aleksandrii. Następnie, również drogą morską, trafiły do Kartageny już w Hiszpanii /największy port/, a potem do Sewilli i Toledo, które w tym czasie było najważniejszym biskupstwem w Hiszpanii. Po śmierci króla Rodriga /w roku 711/, kiedy Maurowie napadli na Hiszpanię, relikwie – gdyż oprócz sudarionu były też inne – przewieziono w bezpieczniejsze miejsce do Asturii i najpierw ukryto je na górze Monsacro, skąd w końcu trafiły do Oviedo, gdzie znajdują się obecnie. Wybrano ten rejon ze względu na jego naturalne położenie – otoczenie górami skutecznie zabezpieczało od ataku wrogów. Pierwszą osobą, która zbadała sudarion, był Giulio Ricci w roku 1965; od początku lat pięćdziesiątych zajmował się on również całunem turyńskim. Ricci był pierwszym naukowcem, który potwierdził, że znajdujące się na całunie ślady krwi zgadzają się z tymi, które są widoczne na sudarium. Kolejne rewelacje przyniosły wyniki badań botanika i mikrobiologia Maxa Frei-Sulzera, który pobrał za pomocą taśm klejących próbki z powierzchni tkaniny, a następnie zanalizował je pod kątem pyłków roślinnych. Udało mu się znaleźć 16 różnych rodzajów. Nie było zaskoczeniem to, że cztery rośliny pochodziły z Hiszpanii, Francji i Włoch, a więc z miejsc, gdzie sudarium było przechowywane. Większym zaskoczeniem było odkrycie roślin z Afryki i tych, które rosną wyłącznie na Bliskim Wschodzie, na obszarze Jerozolimy i w rejonie Morza Martwego. Badania biologa potwierdziły domysły na temat podróży sudarium, które miało dotrzeć z Ziemi Świętej przez Afrykę do Hiszpanii. Co ciekawe, ten sam uczony, badając całun turyński, potwierdził istnienie tych samych pyłków poza afrykańskimi, które występowały tylko na chuście. Chemicy odkryli na sudarionie ślady mirry i aloesu, substancji używanych do balsamowania zwłok. Pisze o tym św. Jan (19, 39-40): „Przybył również i Nikodem, ten, który po raz pierwszy przyszedł do Jezusa w nocy, i przyniósł około stu funtów mieszaniny mirry i aloesu” /32 kg/. Najwięcej emocji budziły jednak badania śladów krwi. Naukowcy udowodnili, że na chuście znajduje się krew ludzka i ponad wszelką wątpliwość ma ona grupę AB. Następne pytanie, jakie zadano, brzmiało: co plamy krwi, ich układ i kształt mogą nam powiedzieć o osobie, na głowie której sudarium się znajdowało? Odpowiedzi, które uzyskano, są zadziwiająco dokładne i zaskakujące. Na chuście znaleziono również ślad szczupłej ręki, która przyciskała sudarium do nosa ofiary, aby zatamować krwotok z nosa. Naukowcy stawiają hipotezę, że była to ręka kobieca i to – z dużym prawdopodobieństwem – dłoń Matki Chrystusa. Na podstawie plam ustalono dokładne proporcje twarzy: wysokość twarzy, długość nosa. Nie ma wątpliwości, że mężczyzna był Semitą o szlachetnych rysach. Na pierwszy rzut oka niemożliwy do określenia wzór z krwi okazał się odciskiem twarzy zmarłego, o którym można było stwierdzić zadziwiająco dużo faktów: był mężczyzną, nosił pełny zarost i długie włosy związane na karku w koński ogon, pochodził z Bliskiego Wschodu, co można ustalić na podstawie kształtu twarzy i występowania pyłków, miał grupę krwi AB, został zabity, miał liczne rany, zanim zmarł, miał na głowie prawdopodobnie koronę cierniową, gdy założono mu sudarium, był już martwy, zmarł w pozycji pionowej, jego ręce były prawdopodobnie przymocowane do poprzecznej belki, jego nogi również były przytwierdzone, w tej pozycji został jeszcze godzinę po śmierci, jego głowa zwisała po ukosie do dołu, przyczyną śmierci było ustanie pracy serca i układu krążenia, z powodu obrzęku płuc wywołanego szokiem traumatycznym (spowodowanym ranami), ciało musiało leżeć przez godzinę na twardym podłożu, zanim ręce zostały odczepione od belki, zmarłego przetransportowano głową do dołu na niewielką odległość, towarzyszyła mu kobieta, która kilkakrotnie próbowała zatamować krwotok, gdy ściągnięto z głowy sudarium, ktoś pokropił jeszcze wilgotne plamy krwi mieszanką aloesu i mirry, co świadczy o szczególnym szacunku do krwi zmarłego i do ludzkiej krwi w ogóle. Wskazywałoby to na żydowskie pochodzenie zmarłego i tych, którzy go chowali. Na koniec należy podkreślić, iż naukowcy z NASA na podstawie badań nad całunem turyńskim oraz sudarionem z Oviedo stworzyli trójwymiarowy portret Jezusa Chrystusa.
Wszystkie przeprowadzone badania jednoznacznie potwierdzają, iż całun turyński, sudarion z Oviedo, a także Święte Oblicze z Manopello wzajemnie się uzupełniają, opowiadając historię męki, a potem zmartwychwstania Zbawiciela. Michael Hasemann w książce „Chusta Chrystusa”, na podstawie której powstał ten artykuł, pisze: „Potrzebujemy widocznych znaków, które wciąż przypominają nam o prawdziwości naszej wiary. Jezus pozostawił dwa z nich: mają one spełnić te same zadania, co wówczas rany na zmartwychwstałym ciele. Chodzi o Sudarium z Oviedo i Całun Turyński. Dzisiaj, w czasach nauki i sceptycyzmu, głoszą one nadzieję na życie wieczne i tajemnicę wiary wszystkich chrześcijan: Głosimy śmierć Twoją, Panie Jezu, wyznajemy Twoje zmartwychwstanie i oczekujemy Twego przyjścia w chwale”.
Adam Rozmus