Przed laty na Kłodnicy…
Cz. III. Ostatnie lata działalności
Sprostowanie
Zanim przejdę do komentowania dalszej działalności kłodniczan zaangażowanych w pracę Koła NChZP przepraszam Czytelników za błędy, które wkradły się do tekstu sprzed miesiąca. Dwukrotnie pojawiło się niewłaściwie sformułowane nazwisko ministra spraw wewnętrznych Bronisława Pierackiego. Nie umieszczono również tekstu przypisów: 1) informował o tym, że w cytowanych tekstach zachowano oryginalną pisownię, 2) wyjaśniał pojęcie tangenta – wzór, wg którego obliczano wysokość należności odprowadzanej ze Skarbu Śląskiego do Skarbu Państwa, było to zazwyczaj ok. 40% dochodu województwa śląskiego.
Końcowe lata działalności NChZP – 1936/1937
W końcowym roku działalności koła obserwuje się stopniowe zmniejszenie aktywności. Choć poruszane problemy w dalszym ciągu koncentrują się na tematyce związanej ze zmianami ustrojowymi państwa oraz sprawami ekonomicznymi, to jednak wydaje się, że gaśnie początkowy entuzjazm. Prezentowane referaty nadal zmierzają do rozbudzania tożsamości narodowej, wyjaśniają też zasadność wprowadzania rozwiązań nowej konstytucji w zakresie zwiększania kompetencji prezydenta państwa.
Problemem, na który zwracają uwagę zebrani, jest coraz większa aktywność organizacji wywrotowej, mającej na celu oderwanie ziemi śląskiej od Rzeczpospolitej, rozsyłającej anonimy z pogróżkami do działaczy narodowych. Być może również i to sprawia, że polityka koła skłania się coraz bardziej ku nacjonalizmowi, choć zmiana taka jest spowodowana odgórnymi wytycznymi, co zdaje się potwierdzać tematyka przedstawianych referatów. Kładzie się coraz większy nacisk na agitację w celu posyłania dzieci do szkół polskich, organizuje się akcje materialnego wspierania szkół polskich na terenach niemieckich, apeluje się o czujność wobec agitacji proniemieckiej, zachęca się do wspierania rodzimych kupców poprzez udział w akcji „Swój do swego”, wysyła się rezolucje ze słowami wsparcia i współczucia do braci za granicą. Z protokołów nie wynika, co jest przyczyną takiego działania, można się jedynie domyślać, że los robotników poza granicą nie był łatwy.
Ostatnie zebranie Miejscowego Koła NChZP odbyło się 19 września 1937 roku. Komisja Rewizyjna dokonała podsumowania dochodów koła i sumę 123 złp i 2 groszy przekazała na rzecz powstającego Obozu Zjednoczenia Narodowego, którego zebranie organizacyjne odbyło się tego samego dnia. Przekazana kwota była równowartością miesięcznego zarobku wykwalifikowanego robotnika. Członkowie Koła w liczbie 30 osób przeszli do nowo powstałej organizacji.
Czas na „Ozon”
„Ozon”, to nieco kpiarska nazwa Obozu Zjednoczenia Narodowego, organizacji paramilitarnej powstałej po rozbiciu obozu piłsudczykowskiego. Dla ogólnej orientacji przypomnę, że po śmierci marszałka /12 maja 1935 r./ jego zwolennicy nie zdołali utrzymać jedności. W łonie sanacji powstały trzy ugrupowania: tzw. grupa zamkowa z Ignacym Mościckim, który zdobywał coraz większe znaczenie, grupa pułkowników z Walerym Sławkiem na czele, stanowiącym największe zagrożenie dla politycznych ambicji Mościckiego, oraz trzeci obóz z Głównym Inspektorem Sił Zbrojnych, Edwardem Rydzem-Śmigłym. Ostatecznie Mościcki z Rydzem-Śmigłym pozbawili Sławka wpływu na życie polityczne, Sławek rozwiązał BBWR i już bez jego udziału powołano 1 marca 1937 r. Obóz Zjednoczenia Narodowego. Nie miał on żadnego sprecyzowanego programu, stanowił zaplecze władzy i z czasem budował coraz większy autorytet Rydza-Śmigłego.
Zebranie założycielskie nowej organizacji odbyło się przy udziale przedstawicieli struktur nadrzędnych, p. Goli z Katowic, sekretarza organizacji obwodowej, oraz p. Tomeckiego z Kochłowic. Na sekretarza zebrania powołano Franciszka Siekierskiego, kłodnickiego nauczyciela. Gość z Katowic przedstawił cele i zadania OZN. W swoim wystąpieniu odniósł się do zagadnień stosunków między pracodawcą a pracownikiem, do sprawy mniejszości narodowych oraz religii. Powstaniem z miejsc uczczono pamięć zmarłego naczelnika kłodnickiej gminy, Augustyna Galiosa, wspominając zasługi, jakie wniósł w rozwój organizacji i miejscowości. Zebranie zakończono powołaniem zarządu, do którego weszli:
Widuch Adolf, nauczyciel – przewodniczący
Zdebel Piotr – I zastępca
Giza Augustyn – II zastępca
Gruszczyk Emanuel – sekretarz
Mercik Paweł – zastępca sekretarza
Misiewicz Antoni – skarbnik.
Komisję rewizyjną stanowili:
Żur Franciszek, Mieszczanin Jan, Mercikowa Magdalena.
Ławnicy:
Anna Witałowa, Arndtowa, Wycisło Franciszek, Siekierski Franciszek.
Kłodniccy aktywiści działali już teraz w szeregach nowej organizacji, realizując wyznaczone cele. Ciągle żywa była w nich pamięć o Piłsudskim, przejawiająca się m.in. w organizowaniu uroczystości w dzień jego imienin i w rocznicę śmierci, adresowanych do całej społeczności, również do starszej młodzieży szkolnej. Z nie mniejszym oddaniem otaczali kultem osobę nowego marszałka – Rydza-Śmigłego.
W obliczu spodziewanego bojkotu wyborów parlamentarnych członkowie koła motywowani byli do intensywnej agitacji przedwyborczej. Po wyborach, 6 listopada 1937 roku, wyrazili swoją dezaprobatę dla „ospałości” obywateli, wzywając do czujności wobec „wrogich elementów znajdujących się na terenie Kłodnicy”, apelując o „czujność wobec miejscowych obywateli, którzy w dużym stopniu nie znają poczucia narodowego”. W przeciwieństwie do nich członkowie koła posiadali silne poczucie przynależności narodowej, co manifestowali m.in. w licznym udziale w krajowych obchodach 25. rocznicy wymarszu Legionów Polskich za wolność ojczyzny. 13 sierpnia 1938 r. w grupie 13 osób udali się do Krakowa, by wziąć udział w uroczystościach ogólnopolskich. Rozbudzone ambicje mocarstwowe kazały im wystosować rezolucję z żądaniem kolonii dla Polski.
Sprawą, która od kilku lat pozostawała w kręgu zainteresowań kłodnickich działaczy, była rozbudowa miejscowej szkoły. W ostatnim przedwojennym roku realizacja przedsięwzięcia była już w dość zaawansowanej fazie, a członkowie koła czuwali, by przy pracach budowlanych zatrudniano bezrobotnych mieszkańców Kłodnicy.
Nie pozostawali też obojętni wobec bieżących wydarzeń lokalnych, które coraz wyraźniej zwiastowały nadchodzący konflikt. Wyrażali zdecydowany sprzeciw wobec niemieckich reklam, znajdujących się w kłodnickich sklepach, byli zainteresowani organizacją stanowisk obrony przeciwlotniczej i gazowej, działali na rzecz przystąpienia kobiet do nowo założonej placówki przysposobienia wojskowego. Niestety, było to już ostatnie zebranie, więc nie dowiadujemy się tego, czy została zorganizowana i jak działała kłodnicka grupa samoobrony.
Po raz ostatni członkowie OZN spotkali się 13 sierpnia 1939 roku, oprócz dzielenia się wrażeniami z krakowskiego jubileuszowego zjazdu organizacji, odbytego 6 sierpnia, w którym uczestniczył sekretarz koła, i wspomnianych już wcześniej głosów w sprawie przysposobienia wojskowego kobiet, nie podejmowano żadnych tematów, które wskazywałyby na świadomość powagi sytuacji. Zebranie zakończono jak zwykle hasłem: „Cześć Ojczyźnie!”, z nadzieją na kolejne jesienne spotkanie.
Jak potoczyły się losy kłodnickich działaczy? O niektórych, jak Franciszek Siekierski czy Antoni Misiewicz, wiemy, że nie powrócili już do nas, zginęli na frontach II wojny światowej. Emil Kwaśny nie wrócił do Kłodnicy, osiadł w Pszczynie, gdzie sprawował funkcję starosty. Inni, jak Emanuel Gruszczyk, odznaczony krzyżem zasługi za walkę o polskość Śląska, jak Franciszek Wycisło, Emma Galios, aktywnie uczestniczyli w życiu parafialnej wspólnoty, oddając swoją wiedzę, doświadczenie, czas i umiejętności w pracy dla jej rozwoju. W trudnych powojennych warunkach byli wsparciem dla proboszcza, pomagając we wszystkich potrzebach, co ks. Mazurek odnotował w swojej kronice, pisząc: Ofiary zbierane co niedziela w kaplicy są tak skąpe, że nie wystarczają na pokrycie najniezbędniejszych potrzeb nowo tworzącej się parafii. Znalazło się jednak kilku gorliwych parafian, między innymi Franciszek Wycisło, Emmanuel Gruszczyk, Wawrzyniec Nowotny, Emma Galios, Jerzy Giza, którzy w zapale tworzenia nowej parafii obchodzili domy Kłodnicy i prosili o dobrowolne ofiary na budowę kościoła.
Nie szczędzili też swoich sił fizycznych przy różnego rodzaju pracach, jak choćby przy grodzeniu cmentarza: Do samej roboty ogrodzeniowej stawiło się już więcej chętnych. W pierwszym rzędzie wymienić należy Emanuela Gruszczyka, Franciszka Wycisłę, Stefana Nagengasta. Ogrodzenie w ciągu dwóch tygodni jest gotowe. Ksiądz proboszcz cenił sobie pomoc, tę fizyczną, ale też i duchowe wsparcie, które otrzymywał, czego dowodem było powołanie Emanuela Gruszczyka do rady parafialnej, która choć modelem działania odbiegała od obecnych standardów, to jednak samo powołanie do jej szeregów było znaczące. O innych niewiele wiemy, może jednak ktoś spośród parafian rozpozna bliską mu osobę i zechce podzielić się wspomnieniami – serdecznie zapraszamy do pisania na adres: gazetka.parafia@gmail.com.
Felicja Pająk

Rozbudowa szkoły w Kłodnicy, 1938/1939

Spotkanie Rady Parafialnej, Emanuel Gruszczyk wita ks. bpa Józefa Kurpasa, 1975 r.