Jeśli ktoś myśli, że Kościół jest nudny, to się myli…
Ta książka to żywy dowód tego, że Kościół tworzą normalni ludzie, którym śmieszne sytuacje, gafy i przejęzyczenia zdarzają się bardzo często. I wbrew opinii wielu okazuje się, że poczucie humoru i dystans do siebie w Kościele są równie ważne, jak modlitwa czy pracowitość. „Czarny Humor, czyli o kościele na wesoło” to tytuł jednej z książek mojego ulubionego księdza – Piotra Pawlukiewicza i jego serdecznego przyjaciela – ks. Bogusława Kowalskiego. Pierwszy kontakt z księdzem miałam dobrych parę lat temu i praktycznie mam do dziś, słuchając jego kazań w internecie. Jeśli ktoś jeszcze o nim nie słyszał, to koniecznie trzeba nadrobić zaległości.
Pierwszy raz spotkałam się z taką książką, w której ukazane są kulisy kościelnej rzeczywistości na wesoło z dużym poczuciem humoru i dystansem. Nareszcie ktoś zebrał w jedno miejsce najciekawsze żarty, anegdoty i zabawne sytuacje z życia Kościoła. Książka jest super! Spłakałam się ze śmiechu, czytałam historię za historią… Nie mogłam się oderwać. Polecam.
Kim był ks. Piotr?
Ks. Piotr Pawlukiewicz (1960-2020) – rekolekcjonista, kaznodzieja, spowiednik, duszpasterz akademicki, autor książek. W dwóch słowach: legenda kaznodziejstwa. Uwielbiany zarówno przez młodzież, dorosłych, jak i osoby starsze. Gdziekolwiek się nie pojawiał, gromadził tłumy. Największe aule uniwersyteckie pękały w szwach przez studentów, którzy chcieli słuchać o… Bogu, czystości przedmałżeńskiej, odpowiedzialności. Rozpoczął w Kościele nowy sposób mówienia o wierze – bez nadęcia, patetyczności i nienaturalności. Mistrzowsko przekładał Ewangelię na życie, przytaczał wiele przykładów, miał życiowe podejście, a znakiem rozpoznawczym oprócz tego były także charakterystyczny głos oraz poczucie humoru. Jako pierwszy odważnie podejmował najtrudniejsze tematy, których bali się inni księża – seksualności, tożsamości kobiety i mężczyzny, wyjaśniania niezrozumiałych zasad religijnych, grzechów Kościoła. Dokonał tym samym przełomu. Nie bał się zapytać: „Czy kłóciłeś się kiedyś z Panem Bogiem?”, a na potwierdzenie, że czasami warto, przytoczył historię z siostrą zakonną, która w środku nocy, w pustym kościele wygarnęła Panu Jezusowi: „Ty Żydzie!”. Nie bał się także powiedzieć, że „Pan Bóg nie perfumy – nie musisz Go czuć”, a „najtańszym i najlepszym gabinetem kosmetycznym jest konfesjonał”. Bez problemu odpowiedział studentom, jak to możliwe, że „ksiądz zna się na seksie”. Starsze panie, przesiadujące godzinami w kościołach bądź słuchające nieustannie radia katolickiego, przekonywał z kolei, że mylenie roli żony z rolą siostry zakonnej to nie jest najlepszy pomysł na życie na emeryturze. W swoich konferencjach często odnosił się do psychologii. Był i jest ceniony oraz słuchany także przez ludzi niewierzących. Opowiada o życiu kościoła „z drugiej strony”. „Homilie Piotra są dowodem na to, że Pan Bóg nie jest nudziarzem”.
Podczas wywiadu dla telewizji głosił rekolekcje w wielu miastach Polski, a także dla środowisk polonijnych w całej Europie oraz w Stanach Zjednoczonych. Pomógł tysiącom osób odnaleźć drogę do Boga. Był i jest uwielbiany zarówno przez osoby młode, jak i starsze. Mistrzowsko połączył dar mówienia i głoszenia Ewangelii z poczuciem humoru. Podawał wiele przykładów z życia, co stało się jego znakiem rozpoznawczym. Ks. Piotr był autorem książek, audiobooków, kazań i konferencji. Swoim prostym językiem trafia prosto w serce. W przejrzysty sposób jest przedstawiona droga prowadząca do świętości, która wcale nie musi być czymś niedostępnym. Czyta (słucha się) błyskawicznie, a potem czuć niedosyt… Dobrze, że chociaż na YouTubie można jeszcze posłuchać jego kazań. Ja do nich na pewno wrócę. Ks. Piotr przez kilkanaście lat ciężko chorował. Niewiele osób o tym wiedziało, szczególnie w początkowych latach. Nie chciał o tym wspominać nawet najlepszemu przyjacielowi. Choroba Parkinsona, poważne problemy z kręgosłupem i inne schorzenia sprawiły, że bardzo cierpiał, ale z drugiej strony starał się nie narzekać i nie obciążać tym innych. Sobota, 21 marca 2020 roku, była trudnym dniem dla wielu osób. Ksiądz Piotr odszedł do domu Pana. Najbardziej zabolał mnie fakt, że ze względu na panującą pandemię nie miał godnego pogrzebu, na który tak bardzo przecież zasłużył. Pochówek był ograniczony do najbliższych członków rodziny i celebransów. Mszę pogrzebową odprawił kard. Kazimierz Nycz. Mogłam ją zobaczyć w internecie, gdzie żegnałam go ze łzami w oczach. Jego kazania na długo zostaną w mojej pamięci.
„Jest niepojętym paradoksem, że ten, który gromadził wokół ołtarza tłumy, ma nas na swoim pogrzebie zaledwie kilkoro”. kard. Kazimierz Nycz
Aleksandra Trubic